Dlaczego Mason Mount gra "słabiej"? - Chelsea24News
Dlaczego Mason Mount gra „słabiej”?
Dlaczego Mason Mount gra „słabiej”?

Dlaczego Mason Mount gra „słabiej”?

Sezon w pełni, Chelsea z meczu na mecz gra coraz lepiej, jest jednak jeden gość, który od paru tygodni niepokoi kibiców The Blues – Mason Mount. 20-latek w imponującym stylu wszedł w sezon, zdobył kilka bramek, ale w ostatnim czasie jakby przygasł. Dlaczego?

ZAJECHANY

Podstawowym argumentem na obronę Mounta jest ilość rozegranych minut. Anglik zagrał w lidze 11/11 meczów, opuścił jedynie 36 minut na 990 możliwych. Wiele osób zarzuca Frankowi Lampardowi „zajeżdżanie” Masona. Ja jestem jednak innego zdania. Po pierwsze: czy rzeczywiście Mount wygląda na zmęczonego? Wczoraj w doliczonym czasie szalał jak zły, gryzł trawę i walczył o każdą piłkę. Po drugie: to nie jest dla niego pierwszy sezon na tak dużej intensywności. W dwóch poprzednich latach Mount również był podstawowym graczem Vitesse i Championship i jeśli mógł, to grał. Po trzecie: bez niego na boisku wyglądamy po prostu gorzej, a dla Lamparda Mason jest kluczową postacią układanki. Tak było w Derby County, tak jest i teraz. Frank po prostu chce jak najszybciej modelować Mounta.

Mason, a jaka jest twoja pozycja?

Dlaczego więc gra 20-latka nie jest już tak imponująca jak na początku sezonu? To, co  mnie niepokoi, to rzucanie po pozycjach. Mount jest trochę taką zapchajdziurą, graczem, który wypełnia wszystkie potrzebne luki w drużynie. Nie ukrywam, zdziwiło mnie, gdy trener wystawiał go na pozycji skrzydłowego. Nie sądziłem, że w taki sposób można rozwiązać problem bogactwa w środku pola, a równocześnie ratować fatalną sytuację wśród skrzydłowych. Przypomnę tylko, że jeszcze we wrześniu trapiły nas kontuzje, a jedynym w pełni zdrowym skrzydłowym był Christian Pulisic, który zaliczał bardzo słabe występy. Mount zaś z meczu na mecz coraz pewniej wyglądał na teoretycznym skrzydle. Dlaczego tylko teoretycznym? Bowiem Anglik był na boku tylko na papierze, na boisku często wcielał się w rolę fałszywego skrzydłowego. Mount miał wtedy wiele możliwości – mógł zbiegać do środka i grać bardziej kombinacyjnie a’ la Bernardo Silva. Mógł też stawać się napastnikiem, zdarzały się mecze, w których grał wyżej od Abrahama! Biorąc pod uwagę niezwykłą pracowitość Mounta, to jak dobrze potrafi wychodzić do pressingu, a także umiejętność skutecznej gry w ataku, dostawaliśmy Masona w pełnej krasie. Co więcej, jego rola na boisku była też bardziej uwypuklona, dlatego łatwiej można było odnieść wrażenie, że Anglik gra bardzo dobrze.

Sezon jednak się rozkręcał, podobnie jak Pulisic, który wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce. Do pełni zdrowia wrócili także Willian i Callum Hudson-Odoi. Rezultat? Mason został wycofany do pomocy, gdzie tworzy trio z Kovaciciem i Jorginho. I jak na razie ci dwaj świetnie odnajdują się w nowych rolach, tak Mount musi znowu uczyć się nowych obowiązków. Tym razem nie jest już graczem w pełni ofensywnym, ale mimo to jest moim zdaniem najważniejszą postacią Chelsea w tercji przeciwnika. Wychodzi często do podań, szuka trójkątów z kolegami z drużyny, a także stara się być opcją rozegrania, gdy teammate nie ma do kogo podać. Co ciekawe, w pierwszej połowie w trzy z czterech najgroźniejszych akcji był zaangażowany Mount – najpierw to on podał do asystującego Jorginho, później oddał strzał, z którego powstała sytuacja 1vs1 Abrahama, a na końcu po indywidualnej akcji trafił w poprzeczkę. Obecnie docenia się grę Jorginho, który bardzo często wychodzi do podań. Mount stara się robić to samo, tylko bliżej bramki przeciwnika. Na razie jednak nie wskoczył na taki poziom na tej pozycji, jak na początku sezonu, gdy grał zdecydowanie wyżej.

Co dalej?

Szczerze, obawiam się tego rzucania po pozycjach. Zazwyczaj zawodnicy, którym nie znajdzie się jednej, konkretnej roli, nie rozwijają się w takim stopniu, jak powinni. Thomas Muller to flagowy tego przykład, obecnie podobny problem dotknął Piotra Zielińskiego. Sytuacja Mounta skomplikuje się po powrocie do zdrowia Rubena Loftusa-Cheeka, który notabene również zmagał się z kłopotem „bezpozycyjności”. W końcu 23-latek występował na defensywnym, ofensywnym pomocniku, na skrzydle i na ataku. W zeszłym sezonie pozycja ofensywnego pomocnika w formacji 4-3-3 najbardziej mu odpowiadała i dzięki temu pod Lampardem może rozkwitnąć. Co jednak z Mountem? Po cichu liczyłem na to, że będzie pełnił rolę właśnie fałszywego skrzydłowego i zostanie naszym Bernardo Silvą. Jednak gdy mamy w pełni zdrowy skład, to Lampard odchodzi od tego pomysłu. Obecnie mam nadzieję, że Mason w końcu otrzyma jedno stałe miejsce na boisku. Inaczej jego potencjał może się wytracić przez ciągłe zmiany. Póki co one nie są tak kłopotliwe, gdy jest się młodym graczem, z którego lepi się dopiero dojrzałego piłkarza. Za kilka lat rzucanie po pozycjach może jednak zebrać swoje plony, a wtedy będzie już za późno.

O autorze

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW