Tammy Abraham - niezłomny wielkolud i przyszły kapitan Chelsea - Chelsea24News
Tammy Abraham – niezłomny wielkolud i przyszły kapitan Chelsea
Tammy Abraham – niezłomny wielkolud i przyszły kapitan Chelsea

Tammy Abraham – niezłomny wielkolud i przyszły kapitan Chelsea

Czternasty sierpnia, jesteśmy świadkami piątej serii rzutów karnych w Superpucharze Europy. Do jedenastki podchodzi Tammy Abraham, który sam chciał podejść do tego karnego, poprosił menedżera o zaufanie i je otrzymał. Młody Anglik uderza fatalnie, Chelsea przegrywa, Liverpool z Superpucharem. Dla niektórych to wydarzenie było niczym deja vu – właśnie w taki sposób przygodę z klubem kończył Romelu Lukaku. Belg nie wykorzystał jedenastki w tym samych rozgrywkach i wylądował na wypożyczeniu w Evertonie. Historia Tammy’ego była jednak inna – ze względu na osobę menedżera i przede wszystkim na charakter samego bohatera tej opowieści.

Kevin, bo właśnie tak naprawdę ma na imię Tammy Abraham, to chłopak z Londynu. Jego ojciec jest w połowie Nigeryjczykiem (ze strony matki), mama natomiast to Brytyjka. Tammy ma brata, Timmy’ego, który również gra w piłkę.

Choć Tammy czuje się w pełni Anglikiem, to nie stroni od afrykańskiego stylu. Bardzo chętnie zakłada stroje popularne na Czarnym Lądzie.

Młody napastnik Chelsea jest osobą bardzo rodzinną i kiedy tylko może pomaga swoim rodzicom. Swego czasu otrzymując jedną z pierwszych prawdziwych wypłat w klubie (gdy podpisał profesjonalną umowę), ufundował swoim rodzicom luksusowy samochód.

Do szkółki Chelsea trafił w wieku siedmiu lat i od tego czasu przemierzał kolejne szczeble zespołów młodzieżowych. Jako młody chłopiec mógł z boku obserwować swojego idola, Didiera Drogbę. To właśnie nowym ‚Tito’ chciał zostać Abraham w przyszłości.

Pierwszego gracza Chelsea, którego poznałem był Didier Drogba. Któregoś dnia zmierzałem na trening, było bardzo zimno. Nagle zatrzymało się auto i gość zaproponował mi podwózkę, miałem wtedy osiem lub dziewięć lat. Kiedy wysiadłem z samochodu moi koledzy z zespołu stali z otwartymi ustami i mówili: TO BYŁ DROGBA! A ja go nie poznałem! 

Od zawsze wyróżniał się wzrostem, nawet w zespołach młodzieżowych górował nad wszystkimi, a mimo to często grywał na skrzydle i dopiero w późniejszych latach jego stałą pozycją została pozycja napastnika.

Co ciekawe – wzrost pomógł mu także w rozwijaniu drugiej pasji, czyli aktorstwa. Tammy wyznał, że kiedyś uwielbiał grać w szkolnych teatrzykach.

Powiem szczerze – byłem niezłym aktorem, kochałem szkolne przedstawienia. Mogłem grać kogoś innego na scenie, a wzrost pomagał mi w otrzymywaniu roli, niestety musiałem zawsze grać dużych oprychów, ponieważ byłem wielki! 

Już w młodym wieku był uważany za jednego z najbardziej utalentowanych graczy akademii. Pewnego razu na mecz juniorów przybył Roman Abramowicz i poprosił menedżera, aby zaprosił trzech najzdolniejszych młodych graczy tej drużyny – trener wybrał Solanke, Loftusa-Cheeka oraz właśnie Abrahama. Wówczas powstało słynne pamiątkowe zdjęcie.

Abramowicz usłyszał wówczas o wysokim czarnoskórym chłopcu, który dąsa się na samo wspomnienie o treningu bez piłki. Abraham znany był przez pierwszych trenerów głównie z tego, że był najbardziej aktywny, kiedy trenowano z piłką, a marudził gdy trzeba było pracować bez niej. Dopiero wpływ Didiera Drogby sprawił, że Tammy zaczął pracować nad swoją fizycznością, co widzimy obecnie – mimo bardzo niepozornego wyglądu jeżeli chodzi o muskulaturę Tammy jest napastnikiem, który znakomicie gra ciałem i utrzymuje się na nogach. To właśnie efekt spoglądania w kierunku Iworyjczyka.

Do zespołu Chelsea U-18 trafił w sezonie 2014/15 i zdobył w nim 32 gole w 26 meczach. Już wówczas trenerzy zespołów młodzieżowych wiedzieli, że odpowiednio poprowadzony Abraham może zostać napastnikiem na lata. Kolejny sezon to śrubowanie następnych rekordów strzeleckich wspólnie z Dominikiem Solanke. Zdania ekspertów były podzielone, choć większość z nich wróżyła większą karierę właśnie Solanke.

W 2016 roku sondowano możliwość zakupienia Brazylijczyka, Gabriela Barbosy, jednak trenerzy młodzieżowi Chelsea poradzili zarządowi, aby zaniechać tego pomysłu, by nie blokować drogi młodemu Abrahamowi.

To jednak charakter Abrahama zadecydował o tym, że to on zaszedł wyżej od swojego byłego kolegi z ataku. Jego cechy mentalne uwydatniały się z każdym kolejnym sezonem, a pierwszą ich próbkę w dorosłym futbolu mogliśmy zaobserwować w sezonie 2016/17. Abraham trafił wówczas do Bristol City, gdzie z miejsca zdobył miłość fanów. Klub który miał walczyć o utrzymanie przez długi czas walczył o baraże w Championship, a wszystko przez „patyczaka” z Chelsea. Abraham zdobywał kolejne bramki dając zespołowi utrzymanie i wiele wspaniałych momentów. Sezon skończył ze zdobyczą 26 goli, co dało mu nagrodę piłkarza roku w Bristol City i młodego gracza roku w Championship. Kibice The Blues wiedzieli już, że mają w zespole prawdziwą perłę.

Ówczesny menedżer Bristol City, Lee Johnson w taki sposób opisywał młodego gracza.

To co go wyróżniało to niesamowity zmysł dotyczący odnajdowania się w polu karnym, znakomicie odczytywał przestrzenie na boisku. Zawsze był szybszy od rywala, choćby o duży palec u stopy. Potrafił także idealnie wyjść do główki. Na każdym treningu chciał tylko jednego – zdobywać bramki.  Wspaniałe było u tego dzieciaka to, że mimo iż był tylko wypożyczony, to naprawdę walczył za klub i za menedżera. 18-letni chłopak chciał dać z siebie wszystko dla mnie, Lee Johnsona. Była to oznaka jego dojrzałości i kompasu moralnego. 

Jak każdy nastolatek ma za sobą pewne głupie rzeczy. Jedną z nich jest wypadek, który spowodował w Bristol. Nastolatek prowadził auto nie mając prawa jazdy, co skończyło się na zniszczeniem pojazdu po uderzeniu w barierki. Gracz miał przez to sprawę w sądzie, jednak wszystko skończyło się dość polubownie z racji braku ofiar (poza zniszczonym autem).

Nie jest sztuką jednak dawać sobie radę gdy wszystko idzie po twojej myśli, sztuką jest odnajdywać siłę w porażkach i właśnie to zaprowadziło Abrahama do obecnego miejsca. W kolejnym sezonie trafił do Swansea City, gdzie nie strzelał zbyt wiele – ostatecznie udało mu się trafić w lidze zaledwie pięciokrotnie, przez długie momenty miał także problemy z regularną grą (w trakcie sezonu zmienił się trener, który niezbyt chciał ogrywać młodego gracza, który zaraz miał odejść). To wtedy po raz pierwszy postawiono krzyżyk na młodym snajperze, kibice Chelsea uznali, że widocznie Championship to ‚jego poziom’.

Mimo lichej liczby bramek dla Swansea, Abraham był bardzo mocno chwalony przez Leona Brittona, dyrektora sportowego klubu z Walii.

Grałem z Jermainem Defoe i to oczywiste, że Tammy ma zupełnie inne warunki fizyczne, jednak przypominał mi Jermaina jeżeli chodzi o głód bramek. Tak jak Defoe chciał zdobywać bramki na każdej sesji treningowej, a gdy zmarnował sytuację to wściekał się tak jakby grał w finale rozgrywek. Walczyliśmy o utrzymanie, nie kreowali mu zbyt wielu szans, jednak on bardzo ciężko pracował w każdym meczu, nawet gdy nie zdobywał bramek to był nieoceniony pod względem gry na jeden kontakt czy budowania ataków czy po prostu przytrzymywania piłki. Myślę że wiele go to nauczyło, nawet gdy nie zawsze wychodziło tak jak chciał. W dłuższej perspektywie wypożyczenie do Swansea bardzo mu pomoże. 

Kiedy nadeszła oferta z Aston Villi (ponownie drugoligowy zespół) Abraham nie bał się zrobić kroku w tył, wiedząc że w taki sposób będzie mógł później zrobić trzy do przodu. Choć początki w zespole prowadzonym przez Steve’a Bruce’a nie były udany, to po zmianie szkoleniowca na Deana Smitha Abraham stał się terminatorem. Jak sam wspominał wiele nauczył się przez sezon spędzony w Aston Villi. Bristol City było bowiem drużyną grającą z kontry, natomiast w Birmingham nauczył się grać tyłem do bramki oraz w ataku pozycyjnym. Anglik ponownie udowodnił, że druga w Anglii to dla niego poziom zbyt łatwy – ponownie udało mu się zdobyć 26 bramek i opuszczał ligę z nominacją do drużyny sezonu.

Choć Steve Bruce nie napracował się z Abrahamem zbyt długo, to jednak zdążył go nieco poznać na treningach.

On miał trudny czas w Swansea, jednak przybył do Aston Villi i prawie samodzielnie dał im awans do Premier League. Nie zaskoczy mnie już nic, co osiągnie ten chłopak. Potrafi bardzo dużo, mocno pracuje na boisku, jest atletą, jednak najbardziej wyróżnia go głód bramek – potrafi znakomicie odnajdować wolne przestrzenie w polu karnym. To też po prostu dobry chłopiec, przybył do nas na wypożyczenie i chciał się uczyć. 

Przybycie Franka Lamparda do Chelsea było najlepszą możliwą wiadomością dla wychowanków klubu. Trudno powiedzieć, czy Maurizio Sarri czy inny menedżer postawiłby na Abrahama tak odważnie jak robi to Lampard. Legendarny pomocnik otoczył się w klubie byłymi trenerami zespołów młodzieżowych, którzy mocno znają Abrahama. Tak o napastniku wypowiada się asystent Lamparda, Joe Edwards.

Znam Tammy’ego od drużyny U-8, miał wówczas chyba siedem lat. Zapamiętałem go, bo był prawie tak wysoki jak ja! Pamiętam, że bardzo dużą wagę przykładaliśmy do treningów koordynacji czy rozwoju fizycznego, jednak Tammy nie był nimi zbyt mocno zainteresowany, ciągle się dąsał i pytał kiedy dostanie piłkę. Kiedy rzucaliśmy futbolówki to na jego twarzy pojawiał się uśmiech, a on był wzorem zaangażowania, kochał mieć piłkę przy stopie. Zostało mu to do dzisiaj i najlepiej czuje się w momencie, kiedy atakuje z piłką, dlatego z tak wielką determinacją chce ją odzyskać. 

Dużo pracowaliśmy nad tym, aby miał odpowiednią równowagę i koordynację, gdyż przy jego wzroście początkowo miał problemy z tymi sprawami. Myślę że bardzo pomógł mu fakt, że testowaliśmy go na innych pozycjach, wystawialiśmy go często na skrzydle. 

Kiedy chcieliśmy go zmotywować pokazywaliśmy mu co robi Didier Drogba, który był jego idolem. Gdy tylko powiedzieliśmy mu, że ma robić to jak Drogba, to od razu przyswajał wiedzę. 

Tammy jest bardzo inteligentny, to bardzo mu pomaga jeżeli chodzi o świadomość przestrzeni i orientowanie się w sytuacji boiskowej. Dodatkowo jest dobry technicznie, co sprawia, że doskonale sobie radzi w atakach z piłką, potrafi wykorzystywać swoje warunki fizyczne, a przy okazji jest dobry technicznie i doskonale wie jak poruszać się bez piłki. 

O zawziętości Abrahama opowiadał również John Terry, który był trenerem napastnika w Aston Villi. Historia jednak dotyczy Chelsea.

Znam go bardzo dobrze, ponieważ trenowałem z nim również w Chelsea. Kiedy dowiadywałem się, że na trening pierwszej drużyny znowu przyjdzie Tammy, to razem z Cahillem niemal płakaliśmy! Wiedziałeś, że ten uparty dzieciak przyjdzie i będzie biegał bez odpoczynku przed nami, cały czas szukając wolnej przestrzeni i zdobywając kolejne gole. Jako doświadczony gracz chciałem miłego popołudnia, a gdy trenował z nami Tammy mogłem o tym pomarzyć. 

Uwielbiam w nim to, że nawet gdy zdobywa regularnie bramki w meczach, to na każdym treningu jest zawsze tak samo zaangażowany i nie odpuszcza nawet na moment. Ten gość potrafi uderzyć się łokciem w gierce pięciu na pięciu, a gdy nie uda mu się zdobyć gola w jakieś sytuacji to przeżywa to tak jakby to był mecz najwyższej rangi. To jest coś, czego nie da się nauczyć, z taką determinacją musisz się urodzić. Takich ludzi chcemy w Chelsea. Jego pasja jest zaraźliwa. 

Ten gość potrafi celebrować bramki na treningu! Nienawidzę go za to! A tak poważnie to uwielbiam tego chłopaka. 

Mentalność Abrahama to także jest coś, co często jest podkreślane przez osoby, które miały okazję z nim pracować. Sam napastnik także udowodnił jak silny jest, kiedy po przestrzelonym karnym z Liverpoolu spadła na niego lawina krytyki oraz rasistowskich ataków. Abraham otrzymywał listy z pogróżkami dotyczącymi śmierci jego i rodziny, a jego media społecznościowe były zapchane od rasistowskich komentarzy ludzi, którzy nazywali się fanami Chelsea.

Jestem pozytywnym gościem, nie słucham niepotrzebnych opinii, skupiam się na sobie i idę dalej. Zamierzam uciszyć hejterów, ale nie poprzez gadanie, zrobię to na boisku. Niech futbol przemówi za mnie. 

Od tego czasu napastnik stał się najlepszym strzelcem klubu w tym sezonie, a na dodatek jest jednym z liderów w walce o koronę króla strzelców Premier League. Jak powiedział, tak zrobił – futbol przemówił za niego, a obecnie nikt nie zamierza go atakować, gdyż udowodnił jak dobrym jest piłkarzem.

Przesłanki ku temu, że Abraham jest piłkarzem, który nie boi się porażek i lubi brać odpowiedzialność były widoczne już podczas okresu przygotowawczego. Podczas jednego ze spotkań sparingowych Tammy zmarnował kilka dogodnych okazji, a kiedy podyktowano rzut karny dla The Blues podszedł do niego bez cienia zawahania i zdobył bramkę.

Można więc domyślać się, że jeżeli teraz dostanie szansę strzelania jako piąty strzelec w serii rzutów karnych to zrobi to bez mrugnięcia okiem.

Alan Smith, dziennikarz London Evening Standard, wyznał że sam był zaskoczonym tym jak dobrze poradził sobie z tamtą sytuacją młody snajper Chelsea.

Takie momenty potrafią ukształtować karierę, mogą całkowicie zniszczyć młodego piłkarza. Giroud zdobył wówczas gola, a Abraham został zapamiętany jako ten, który zaprzepaścił starania kolegów. Obawiałem się, że chłopak już się nie podniesie. Na szczęście tak bardzo się myliłem, ponieważ Abraham udowodnił jak silnym mentalnie jest człowiekiem. Pokazał na boisku jak ciężko pracuje dla drużyny i jak dobrym napastnikiem jest. 

Do tej pory Harry Kane wydawał się nie mieć rywala w walce o pierwszy skład w ataku reprezentacji Anglii. Teraz jednak Abraham rzuca mu wyzwanie i nie jest bez szans w tym pojedynku. 

Nie twierdzę, że Abraham na pewno będzie kimś wielkim, jednak pokazał jak wielki mentalnie jest po tej nocy w Stambule. 

Dziennikarz FourFourTwo, Seb Stafford-Bloor pamięta Abrahama z Mistrzostw Europy U-21 w Polsce. Wspomina go jako bardzo ciekawego rozmówce, który zaskoczył go elokwencja.

Choć na murawie Abraham nie wyróżniał się zbyt mocno na tle swoich kolegów jeżeli chodzi o grę, jednak w strefie mieszanej był gwiazdą. Nie dlatego, że mówił kontrowersyjne rzeczy, czy dlatego że zrobił coś dziwnego. Zaskoczył mnie tym jak mówił. Abraham to bardzo inteligentny rozmówca, który uważnie słuchał i mądrze odpowiadał na pytania, każda odpowiedź była bardzo długa i merytoryczna. To zaskoczenie, bo zazwyczaj stykam się z wypowiedziami, które są lakoniczne i utrzymane w jednym kluczu. 

Stafford-Bloor wspomina także to, że zapytał o Abrahama jego kolegę z klubu i kadry, Nathaniela Chalobaha.

Chalobah uśmiechnął się i powiedział, że nigdy nie spotkał osoby, tak bardzo zakochanej w futbolu jak Abraham. Powiedział, że Tammy jest stale uśmiechnięty i na każdym treningu daje z siebie wszystko, nigdy nie odpuszcza. 

Choć o numerze ‚9’ krążą w Chelsea legendy to Abraham nie zamierzał ich słuchać. Kiedy tylko nadarzyła się okazja przejął numer dziewięć, nie zważając na rzekomą ‚klątwę’. Jednym z ostatnich posiadaczy dziewiątki był Alvaro Morata, który po zaledwie jednym sezonie zmienił ją na ’29’.

Co ciekawe – dwóch największych idoli Abrahama nie nosiło dziewiątki. Drogba nosił bowiem jedenastkę, a Costa, na którym wzorował się Abraham w późniejszych latach, dziewiętnastkę. Wspominając jeszcze o Coście, to właśnie jego wymienił obok Drogby mówiąc o napastnikach, od których starał się uczyć. To jednak Iworyjczyk zawsze był numerem jeden.

Gdy byłem młodszy byłem w niego wpatrzony niczym w obrazek. To wspaniałe że mogłem dorastać obserwując tak niesamowitego napastnika. Od zawsze chciałem być jak on. Nawet gdy grał w MLS to starałem się patrzeć na jego grę i dodawać nowe rzeczy do mojej gry. Chcę podążać jego śladami. 

Abraham nigdy nie stawiał sobie łatwych celów i gdy rozpoczął się sezon ligowy powiedział otwarcie.

Zawsze sobie powtarzam, że chcę być lepszy niż w poprzednim sezonie, więc jeżeli w tamtym sezonie zdobyłem 26 goli, to teraz zamierzam strzelić ich więcej. 

Tammy jest także dobrym duchem zespołu. Nie trzeba przypominać historii dotyczących Ruuda van Nistelrooya, który potrafił siedzieć naburmuszony, gdy United wygrało wysoko, ale on nie zdobył bramki.

Gdy Marcos Alonso zdobył gola z Newcastle to najbardziej celebrował ją… Tammy Abraham. Anglik podskakiwał tak, jakby właśnie strzelić bramkę z przewrotki, podczas kiedy nie dotknął nawet piłki przy tej akcji.

Kiedy Michy Batshuayi zmienił go w meczu z Ajaksem i zdobył gola dającego zwycięstwo, po końcowym gwizdku to właśnie Abraham wbiegł na murawę jako pierwszy, aby wyściskać Belga.

Abraham bardzo szybko stał się jednym z liderów tej drużyny i trudno sobie wyobrazić, aby przy tym tempie rozwoju nie został dla Chelsea kimś, kim jest teraz Harry Kane dla Tottenhamu. Widzę w nim przyszłego kapitana drużyny, ze względu na wszystkie cechy które posiada – mentalność, głód zwycięstw oraz przede wszystkim to, że drużynę stawia wysoko ponad indywidualne popisy. Gdy ktoś pyta mnie o wymarzonego napastnika dla Chelsea, odpowiadam bez namysłu – Tammy Abraham.

Źródła z których korzystałem: Telegraph, New York Times, Wikipedia, Transfermarkt, GOAL

O autorze

Michal Malolepszy

Redaktor naczelny portalu. Uwielbiam pisać o piłce, mówić o piłce, czytać o piłce. Wspomniałem już, że lubię piłkę nożną? Oprócz tego lubię dobrą książkę (najlepiej o piłce!) oraz film. Cieszy mnie to jak dużą społeczność zbudowaliśmy i mocno pracuje nad tym, aby stale ją powiększać.

Related posts

X
Chelsea24News

FREE
VIEW