Pamiętnik analfabety #4 - Chelsea24News
Pamiętnik analfabety #4
Pamiętnik analfabety #4

Pamiętnik analfabety #4

Dla przeciętnego zjadacza chleba święta to czas prezentów, picia wódki pod kościołem, wysłuchiwania jak wujek Wiesiek opowiada trzydziesty raz o tym, że go w krzyżu łupie. Dla nas jednak święta to wspaniałe Boxing Day i rozgrywane wówczas spotkania Premier League. Dla mnie to już tradycja, gdy ubrany odświętnie zasiadałem do telewizora i jedząc wspaniały bigos oglądałem spotkania The Blues. Teraz już nieco starszy, ubrany już całkowicie normalnie (nie obchodzę świąt), nadal zasiadam do telewizora, aby przez większość dnia obserwować zmagania herosów w lidze angielskiej. Dla większości święta to właśnie wigilia, prezenty i Mikołaj – dla mnie to Boxing Day w Premier League. I tak naprawdę to też niemal święto, przynajmniej dla mnie.


Wczorajsze spotkanie z Tottenhamem było dla mnie najszczęśliwszym wydarzeniem w całym tym sezonie. Sytuacja w tabeli, Jose Mourinho jako rywal i cała otoczka sprawiła, że ten mecz był dla mnie najważniejszym w tym sezonie. W końcu udowodniliśmy, że potrafimy grać z mocnymi (potrafiliśmy już wcześniej, ale brakowało szczęścia i po prostu wyniku). Mam więc nadzieję, że drużyna Lamparda podtrzyma tę passę w spotkaniu z Arsenalem. Ewentualne zwycięstwo całkowicie zmyje z nas otoczkę drużyny, którą bije każda lepsza ekipa. Tego sobie i wam życzę.


Macie taką grę, w którą możecie grać cały czas, niezależnie od wszystkiego? Zapewne dla was taką gierką jest FIFA lub Pro Evolution Soccer. Ja jednak jestem zakochany w serii Football Manager. Jestem jednak nietypowym graczem. Nigdy nie kręciło mnie budowanie potęgi klubu z szóstej ligi, nigdy nie chciałem odkrywać zespołów z Tajlandii, Brazylii czy Chin. Kupując FMa w każdym roku mam jeden cel – przejąć Chelsea i budować ją przez lata na własną modłę, zdobywając przy tym kolejne trofea. Ostatecznym celem jest pobicie Sir Alexa Fergusona w Galerii Sław, a pośrednie? Budowanie zespołu na wychowankach, pobijanie rekordów przez graczy, których lubię i generalnie stworzenie Chelsea takiej, o jakiej marzę.

Co roku moja Chelsea znacznie różniła się od tej realnej. Kolejni menedżerowie klubu budowali zespół zupełnie odmiennie do tego, co robiłem ja. Ten sezon jednak całkowicie to odmienił. Nie mówię, że Frank Lampard buduje zespół identycznie jak ja, jednak bardzo wiele rzeczy jest zbieżnych – chociażby gra wychowanków.

Niegdyś Football Manager był dla mnie odskocznią, miejscem gdzie mogłem być dumny z mojego klubu i wspierać go w stu procentach, nie mając żadnych zastrzeżeń. Teraz jednak to samo mam w rzeczywistości.

We wczorajszym meczu co prawda nie zgadzałem się ze wszystkimi wyborami personalnymi menedżera, wierzyłem jednak w zwycięstwo i trzymałem za nich kciuki. Być może wyrosłem już z ciągłego narzekania? Myślę jednak że to po prostu dzięki temu, że Frank Lampard chce rozwijać ten klub w podobny sposób do tego, co ja robiłem w grze. Oczywiście – nie zawsze zgadzam się z wyborami Franka, mam jednak wrażenie, że zawsze będę wierzył w to co robi i wspierał go zawsze. Pierwszy raz od dawna mam Football Manager w rzeczywistości i mam nadzieję, że szybko się to nie skończy.

 

O autorze

Michal Malolepszy

Jestem niepoprawnym marzycielem, uwielbiam być kreatywny. Lubię lubić. Czym interesuję się poza piłką? Kocham pochłaniać kulturę - książka, film czy nawet muzyka.

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW