Jak to jest z tym Alonso? - Chelsea24News
Jak to jest z tym Alonso?
Jak to jest z tym Alonso?

Jak to jest z tym Alonso?

Menedżerowie już dawno zrezygnowali z futbolu romantycznego na rzecz gry, którą mogą zrozumieć – futbolu analitycznego.

Jako zwykli zjadacze chleba często bardzo łatwo przychodzi nam zachwycać się piłkarzami „efektownymi”, „one season wonder”, czy też drużynami, kiedy te porzucając poniekąd swoją tożsamość mogłyby osiągnąć dużo lepsze rezultaty. W końcu nie bez powodu znajdziemy więcej fanów magicznego Messiego niż topornego acz cenionego Matuidiego. Serwisy sportowe będą pisać o kolejnych rekordach Lewandowskiego zamiast o kolejnym zdobytym metrze przestrzeni dla kolegów przez Oliviera Giroud. A na samym końcu wystarczy sobie przypomnieć o odwzajemnionej miłości Guardioli do Philippa Lahma, ale też nie bez powodu Mourinho nie mówił że wygrałby Ligę Mistrzów mając jedenastu Cristiano Ronaldo, powiedział jednak że wygrałby ją mając jedenastu Cesarów Azpilicuetów, zawodnika kupionego za 9 milionów euro (1/10 kwoty zapłaconej przez Real za Ronaldo).

Myśląc o tym jak płytko patrzymy na piłkę nożną zrodziła mi się w głowie myśl, która o wielu by przyprawiła o zawrót głowy, a nawet o odruchy wymiotne. Co gdyby uznać że Marcos Alonso nie jest aż takim złym piłkarzem jak nam się wydaje? W końcu jakoś musiał przekonać do siebie trzech menadżerów zespołu ze Stamford Bridge, dwóch praktycznie w pełni, a trzeciego do dania mu podobnej liczby minut co bardzo chwalonego na początku sezonu przez naszą społeczność Emersona. Zapraszam na mój własny pogrzeb, w którym spróbuje dowieść niemożliwego, w kilku punktach pokazać Alonso jako lepszego piłkarza niż jest kierowcą. “Alonso jaki jest każdy widzi, ale czy na pewno?”

1. Alonso gra choć jest słabszy od swoich rywali.
Na wstępnie chciałbym zaznaczyć, że używam tylko statystyk od momentu dołączenia Alonso do Chelsea by starać się być jak najbardziej obiektywnym. Na początku ciekawostka, która mnie wprawiła w osłupienie. Gdy myślę o bocznym obrońcy w mojej głowie rodzi się jedna myśl – jego główną bronią powinny być dośrodkowania. Wielokrotnie Marcos był wyśmiewany przez niski procent dochodzenia piłek do celu. Dlatego tak bardzo zdumiał mnie fakt, że uważany za najlepszego lewego obrońcę w lidze Andrew Robertson ma mniejszy procent celnych dośrodkowań (16.5%) na 490 prób, które zaliczył w 119 spotkaniach. Nasz defensor zaliczył 17.5% skuteczności na 328 prób w 106 spotkaniach. Tutaj by zobrazować wszystkim charakterystyczne statystyki dla bocznego obrońcy użyje dodatkowo statystyk z 4 ostatnich sezonów każdego z zawodników jak i dodam Ivanovicia oraz Cola, którzy przez lata okupowali oba boki obrony. Zobaczmy, jak się ma nasz przystojniaczek zarówno w OFENZYWIE jak i w DEFENZYWIE.

No dobra, to że Alonso daje rade z przodu wiemy chyba wszyscy. Bramkostrzelny z timingiem pokroju najlepszych napastników ze sporą dozą szczęścia, ale też świetnie ułożonej stopy do strzałów z dystansu. Pogromu tu nie ma, a nawet więcej, średnio jest na tle podanych “rywali” ponadprzeciętny. Ale przejdźmy do największego zarzutu wobec Marcosa.

2. Brak obiektywizmu.
Wszyscy wiemy, że obiektywizm to mrzonka. Jesteśmy tylko ludźmi a to sprawia, że jedynie możemy próbować odrzucić “emocjonalny” pierwiastek naszej oceny. Tutaj postanowiłem porównać średnie oceny Marcosa od najstarszych ocen czytelników Chelsea24news czyli od spotkania z Newcastle, z bardziej analitycznym podejściem “Whoscored”. Alonso od czytelników w tych 6 spotkaniach PL otrzymał średnią ocenę 6.5, podczas gdy od drugiego źródła 7.8. Łatwo zauważyć że tu różnica wynosi aż 1.3 punkta. Dla porównania było jeszcze dwóch zawodników, którzy są powszechnie lubiani i wystąpili również we wszystkich tych spotkaniach, tymi zawodnikami są Mason Mount oraz Cesar Azpilicueta, młodszy z nich dostał od was 6.3, na “whoscored?” 7, tu już różnica wynosi zaledwie “0.7”. Cesar otrzymał 6.5 do 7.1 tutaj różnica jest jeszcze mniejsza i wynosi 0.6. Z tego nam wychodzi wniosek dość oczywisty, ale wypada tu jeszcze raz go napisać. Oceniamy lepiej graczy, których zwyczajnie lubimy.

3.Alonso = wygrana?
Nie ma obecnie drugiego piłkarza w Chelsea, który rozgrywając co najmniej 50 spotkań częściej cieszyłby się ze zwycięstwa niż Hiszpan. Marcos wygrał aż 67%(106/71w) ze wszystkich spotkań w PL rozgrywanych w barwach Chelsea. A nie przegrał aż 83% spotkań w których występował (106/88). Dla porównania wygrane spotkania paru innych zawodników z +50 spotkań:

W „Futbonomii” autorzy zwracali uwagę na element szczęścia, przez który nigdy nie będzie się dało zrozumieć w pełni piłki nożnej. Ten element jest niewątpliwie zawarty w Marcosie (i nie chodzi tu o uniknięcie więzienia). Jest to zawodnik, który jako jedyny może się równać w tym aspekcie z legendami Chelsea. Dla porównania wybrałem tutaj zawodnika, który również spędził sezony na Stamford, jak i również zdobył 1 mistrzostwo, Michaela Ballacka. Za pobytu Niemca nasz zespół kończył średnio sezon na 2 miejscu w tabeli a on sam kończył przygodę z wygranymi na poziomie 70.4% (105/74). Podczas pobytu Marcosa nasza średnia końcowa lokata to 3.25. Co jest tym bardziej zaskakujące, że gdy przebywa on na boisku drużyna zaczyna dużo lepiej punktować. Co więcej, Kante (123/71), który przybył w tym samym oknie transferowym ma niższy procent wygranych, przy tej samej średniej lokacie klubu (57.5%). Możemy sobie żartować, że gdyby wystawić Marcosa w jego miejsce w tych meczach to Chelsea by zapewniła sobie w sezonie 2017/18 Ligę Mistrzów, a już całkowicie abstrahując nawet tym sezonie z jego skutecznością (11/9) względem Kante (18/5) dałaby nam nawet drugie miejsce w tabeli na chwile obecną. Przyjmując, że Alonso punktowałby z podobnym wynikiem Chelsea mogłaby zyskać około 33. punktów na przestrzeni czterech sezonów, gdyby pojawiał się na boisku równie często co Kante. Jednakże z drugiej strony mamy prosty przykład z NBA w którym to Dirk Nowitzki (64.1%) zdobył mistrzostwo jeden raz z lepszym procentem wygranych od 8 krotnego zwycięzcy NBA Steve’ego Nasha (63%). Procent wygranych realnie nie zwiększył ani nawet nie przybliżył Dirka do wyniku Steve’ego.

Daleko mi do bycia fanem Alonso, uważam go za wolno myślącego piłkarza, bez większej boiskowej inteligencji, przez brak której np. Saint-Maximin nie jest wybitnym piłkarzem i tej której brakuje Rudigerowi być liderem obrony. Jednakże podczas pisania, a zwłaszcza przygotowywania potrzebnych informacji zacząłem może nie tyle co może stawać się fanem, ale zacząłem rozumieć dlaczego rozegrał 106 spotkań dla Chelsea w Premier League. Deficyt dobrych lewych obrońców potrafiących zmienić przebieg meczu jest ogromy. A Alonso dzięki mieszance umiejętności i znacznie większego szczęścia zalicza się do “gamechangerów”. Nie zrobi rajdu jak Hazard z Arsenalem, ale zawsze będzie niebezpieczny w każdej minucie spotkania. Jest cennym członkiem szerokiego zespołu, a moim zamiarem było by po zobaczeniu tych wypocin każdy podszedł z większym dystansem do boiskowych poczynań Marcosa, tym bardziej patrząc na to co się dzieje na świecie i patrząc na jego tygodniówkę raczej wszyscy wiemy że jeszcze z nami pobędzie. Jedno jest pewne: dostarczy nam jeszcze sporo emocji, pozytywnych jak i tych drugich.

DAMIAN KRAEMER

O autorze

Michal Malolepszy

Redaktor naczelny portalu. Uwielbiam pisać o piłce, mówić o piłce, czytać o piłce. Wspomniałem już, że lubię piłkę nożną? Oprócz tego lubię dobrą książkę (najlepiej o piłce!) oraz film. Cieszy mnie to jak dużą społeczność zbudowaliśmy i mocno pracuje nad tym, aby stale ją powiększać.

Related posts

X
Chelsea24News

FREE
VIEW