Niechciany w Madrycie, kochany w Londynie - Chelsea24News
Niechciany w Madrycie, kochany w Londynie
Niechciany w Madrycie, kochany w Londynie

Niechciany w Madrycie, kochany w Londynie

Mateo Kovacic, wielki człowiek w małym ciele. Mierzący 178 centymerów wzrostu Chorwat jest jednym z najważniejszych, jak nie najważniejszym zawodnikiem obecnej Chelsea. Jest to zadziwiające jak szybko się rozwinęła jego kariera na Stamford Bridge…

Wracając do początków. Mateo zaczynał jako zmiennik, ale nie byle kogo. Zmiennikiem Barkleya nie każdy mógł być. Minuta 65/70, wielkie wejście na boisko. Czasem zejście, ale to już się rzadziej zdarzało. Nikt patrząc wtedy na jego gre nie czuł jakiejkolwiek ekscytacji, czy radości. To był można powiedzieć Barkley na sterydach. Niby trochę lepszy, ale nie do końca. Niby nasz zawodnik, ale głośno było o tym, że go nie wykupimy. Co się więc stało? Zmiana trenera. Koniec betonu. Koniec z Sarriball. Początek ery wielkiego Franka sprawił, że Kovacic odżył, pokazał pełne skrzydła.

Można się zastanowić, że ktoś kto nie zachwycał w Madrycie, ktoś kto nie był cudowny w pierwszym swoim sezonie w Londynie, zaraz po następnym sezonie przez demokratyczne głosowanie społeczności Chelsea został wybrany najlepszym zawodnikiem sezonu. Mieliśmy tak słabą kadrę? Czy może tak słaby sezon? … Nic z tych rzeczy! Sezon był w porządku, a kadra na niewiele gorszym poziomie jak rok wcześniej jak się okazało. To co więc tak zadziałało, że Mateo stał się tak ważnym ogniwem zespołu? Jedno słowo, zaufanie. Niby taka prosta sprawa, ale bardzo ciężko czasami jest przekonać zawodnika, że trener mu ufa, zwłaszcza jak ten trener to, hmm… Sarri. Kovacic dostał pełne zaufanie od Lamparda. Dostał ogromnego kopa na rozruch i poszedł. Nie zatrzymał się.

Pytanie tylko brzmi po czym to widać, bo minut niewiele więcej, bo w sezonie 18/19 Chorwat rozegrał 3087 minut, a 19/20 miał 3281 minut. Niewiele więcej. Występy? Tak, no tutaj już jest jakaś różnica, bo z 21 zrobiło się 23, ale co ważniejsze z 11 wejść z ławki zrobiło się 8. Jest to już jakaś różnica, ale dalej to nie to, bo jasne większe zaufanie, bo więcej meczy od pierwszej minuty, ale cały czas to nie był raczej wystarczający element. Prawdziwą różnicę widać w tych drobnych statystykach, np. dryblingów jest teraz prawie dwa razy tyle (w 18/19 było średnio 1.3 a teraz jest 2.5 na mecz), to już jest spory przejaw tego co się dzieje. Dalej, odbiory, wcześniej sięgały zaledwie 2.2 na mecz, a teraz dobiły do 3.3 na mecz. O 50% polepszył swój wynik z poprzedniego sezonu! Oczywiście są też niechlubne statystyki, jak ilość żółtych kartek to się prawie potroiła, bo z 0.1 skoczyło na 0.3, ale to też jest ważna informacja. Mógłbym tak jeszcze sypać wieloma statystykami, ale to będzie dążyło cały czas do tego samego, w każdym aspekcie Kovacic robi czegoś więcej, w tych dobrych jak drybling czy odbiory, czy złych jak chociażby kartki. Mówi to tylko o jednym, Mateo jest po prostu bardziej zaangażowany na boisku.

To teraz pojawia mi się pytanie, co takiego się musiało dziać, że nie był, albo co się stało, że aktualnie jest. Mam wrażenie, że tutaj kluczową rolę odgrywa to jak gramy. Kiedyś Chorwat był takim dopychaczem do Jorginho, był zawsze tym drugim, bo to właśnie Brazylijczyk grał pierwsze skrzypce. Teraz to Kovacic ma więcej swobody, o większej liczbie zagrań sam decyduje, nie jest już uzależniony od naturalizowanego Włocha. Teraz ten piękny Chorwat może grać swoją piłkę. Wejść w trzech obrońców. Nawet jak straci, trudno. Może próbować. Musi próbować. Musi pokazywać, że nie da się przewidzieć jego zagrania. Nie można wywróżyć z kart tego co następne zrobi. Teraz Mateo gra tak, jak tego chcieli trenerzy Realu Madryt, mimo, że na to mu nie pozwalali. Teraz Mateo gra tak, że wydane 45 mln euro to byłą promocja!

No dobrze, ale piłka nożna to przecież cały czas rozrywka. Czy zawodnik, który na przestrzeni dwóch sezonów zdobył dla klubu dwie bramki i pięć asyst jest jakoś pociągający dla oka? Niedzielny kibic, który ogląda tylko skróty meczów o nim nawet nie usłyszy, ale kibic, który poświęca te 90 min na mecz na większość jego akcji będzie patrzył z uśmiechem na twarzy, bo wie, że ten drobny Chorwat jest kimś, kto może go w każdej chwili zaskoczyć. Nietuzinkowe podanie, czy drybling na małej powierzchni to jedno, ale to z jaką gracją Mateo porusza się przy piłce. Patrząc na niego wszystko wydaje się takie banalnie proste. Każde muśnięcie futbolówki jest dopieszczone. Kovacic nie jest zawodnikiem jednej akcji. On jest zawodnikiem pełnych 90 minut i to jest w nim najpiękniejsze.

Mateo Kovacic, Chorwat niechciany w Madrycie, a Kochany w Londynie. Mam nadzieję, że już nikt nie będzie starał się dyskredytować jego wpływu w drużynę, bo nie ma liczb… Jasne, na koniec wszyscy patrzą tylko na tablicę wyników i nazwiska na niej, ale wierzę, że jak dla mnie tak i dla was nie sam wynik się liczy

MATEUSZ GUTOWSKI

O autorze

Michal Malolepszy

Jestem niepoprawnym marzycielem, uwielbiam być kreatywny. Lubię lubić. Czym interesuję się poza piłką? Kocham pochłaniać kulturę - książka, film czy nawet muzyka.

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW