Niebieska historia Oliviera - dlaczego kibice tak bardzo kochają Giroud? - Chelsea24News
Niebieska historia Oliviera – dlaczego kibice tak bardzo kochają Giroud?
Niebieska historia Oliviera – dlaczego kibice tak bardzo kochają Giroud?

Niebieska historia Oliviera – dlaczego kibice tak bardzo kochają Giroud?

4 bramki przeciwko zwycięzcy Ligi Europy to nie byle wyczyn. Chyba każdy się zgodzi, że był to perfekcyjny występ Francuza. Gdy Timo Werner przybywał do zespołu, to wszyscy jednoznacznie pomyśleli, że to koniec szans gry dla naszego napastnika. Jak widać piłkarz po raz kolejny musiał wszystkim udowodnić swoją wartość i mu to wychodzi.

To nie pierwszy raz, kiedy Francuz musi udowadniać, że jest lepszy. Jeszcze w Arsenalu musiał się zmagać z takim problemem, gdy do klubu zawitał Lacazette. Pomimo tego, że jego rodak nie imponował formą, to Giroud nie dostał ponownie prawdziwej szansy. Wtedy zgłosiła się po niego Chelsea. The Blues nie miało w tym okresie tak solidnej polityki transferowej jak teraz. Antonio Conte poszukiwał napastnika do rywalizacji z Alvaro Moratą, który okazał się niewypałem. Co ciekawe – Główny bohater tego tekstu nawet nie był pierwszym wyborem dla włoskiego szkoleniowca. Właściwie był jedną z wielu opcji. Na liście życzeń znajdowali się chociażby tacy zawodnicy jak Peter Crouch, którego nazwisko w mediach wywołało mocną frustrację wśród kibiców Chelsea oraz niezły ubaw w świecie piłki nożnej. Pojawiała się również opcja Andy’ego Carrolla. Przy tych nazwiskach Giroud wydawał się zbawieniem dla The Blues. Na szczęście ostatecznie to Francuz trafił na Stamford Bridge, co okazało się genialnym ruchem dla klubu jak i samego zawodnika.

Chyba nie trzeba się domyślać, że nasz nowy nabytek szybko wygryzł drażniącego oczy Hiszpana. Co więcej – idealnie wpasował się w styl Antonio Conte. W końcu mieliśmy aktywnego napastnika, a nie takiego, który gra ciągle na linii spalonego. Do tego dołożył dobrą grę plecami do bramki. Pomimo tego kibice uważali go za idealnego zmiennika, ale nie piłkarza do gry w pierwszym składzie The Blues. Tak samo uważał nowy trener Chelsea, czyli Maurizio Sarri, który pomimo lepszej dyspozycji byłego zawodnika Arsenalu stawiał na Moratę. Po jakimś czasie Olivier znowu pozbawił Alvaro składu, co nie było wcale wielkim wyczynem. W końcu przyszło zimowe okienko transferowe, w którym włoski manager mógł się pozbyć niewypału i wyznaczyć nowy cel transferowy. Padło na Gonzalo Higuaina, który według ekspertów nie powinien mieć problemów z przebiciem się do podstawowej jedenastki. I znowu mamy tą samą sytuację. Ponownie Giroud musi udowodnić, że jest tym lepszym. Niektórzy eksperci uważali, że to Francuz jest tym wolniejszym zawodnikiem. O dziwo to jednak Argentyńczyk opóźniał wszystkie akcje zespołu, a jego sprinty przypominały pojedynki Malucha z Ferrari. Niestety główną wadą naszego managera było to, że dla niego rywalizacja nie istniała. Pomimo iż to Giroud grał o niebo lepiej, to w lidze częściej grał Higuain lub Hazard na pozycji 9tki. Na szczęście dla omawianego dzisiaj zawodnika graliśmy wtedy w Lidze Europy, w której łapał systematycznie minuty i został nawet królem strzelców.

Następny sezon zapowiadał się o wiele lepiej dla Francuza. Z Chelsea odszedł Maurizio Sarri, a wraz z nim Gonzalo Higuain. Można się jednak było domyślić, że brak konkurencji na pozycji napastnika nie będzie mieć miejsca. Drużynę objął bowiem młody i znany wszystkim trener Frank Lampard, a wraz z nim z wypożyczeń wrócili młodzi i głodni gry wychowankowie. Wśród nich był Tammy Abraham, który zaliczył świetny start w debiutanckim sezonie w dorosłej Chelsea. Dla samego Giroud sytuacja nie była lekka. Nie dość, że Tammy w tym okresie strzelał gole jak na zawołanie, to jeszcze przegrywał on rywalizację o napastnika wchodzącego z ławki z Michym Batshuayi’em. Los chciał, że Abraham doznał kontuzji. W jego miejsce wszedł do pierwszego składu początkowo faworyzowany przez Franka Belg. Murawa jednak szybko zweryfikowała „Batmana” i od razu było wiadome, że nie jest to piłkarz na poziomie The Blues. W końcu przyszedł długo wyczekiwany moment dla napastnika z Francji. Dostał on swoją szansę i ją wykorzystał. To jest typ zawodnika, który zawsze zrobi zamieszanie w polu karnym. Co ciekawe Tammy Abraham miał problem po kontuzji ze złapaniem formy z początku sezonu i Olivier rozgościł się w pierwszej jedenastce po wznowieniu rozgrywek wstrzymanych przez COVID-19.

Sezon zakończyliśmy na 4 lokacie i była duża w tym zasługa Giroud. I właśnie dlatego kibice Chelsea tak kochają tego piłkarza. Gdy wszyscy myślą, że będzie nam już niepotrzebny, to on staje się naszym „zbawicielem”. Teraz znowu jesteśmy świadkami sytuacji, gdy nowy napastnik (W tym przypadku Werner) przechodzi słabszy okres i Francuz musi wziąć sprawy w swoje ręce. Ten zawodnik gra w niebieskich barwach czwarty sezon, a już trzeci raz musi udowadniać nam wszystkim to samo, co już udowodnił niejednokrotnie. Prawda jest taka, że jest to nasz „As w rękawie”. Takiej karty nie powinniśmy się pozbywać za żadną cenę. Piłkarz z taką mentalnością jest nam niezbędny. Olivier Giroud jest jak wino. Im starszy, tym lepszy. Prawdę mówiąc pomimo, że ten zawodnik zawsze miał grać w roli zmiennika, to jest to prawdopodobnie najlepiej wspominany przeze mnie napastnik w Chelsea po odejściu Diego Costy. Nawet jeśli Oli niedługo odejdzie z Chelsea w poszukiwaniu pewnej gry, to wierzę, że zostaniemy przyjaciółmi na zawsze.

DAMIAN STANDZOŃ

O autorze

Michal Malolepszy

Jestem niepoprawnym marzycielem, uwielbiam być kreatywny. Lubię lubić. Czym interesuję się poza piłką? Kocham pochłaniać kulturę - książka, film czy nawet muzyka.

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW