10 pytań z Cesarem Azpilicuetą! - Chelsea24News
10 pytań z Cesarem Azpilicuetą!
10 pytań z Cesarem Azpilicuetą!

10 pytań z Cesarem Azpilicuetą!

Nasz kapitan jest świeżo po wielkim osiągnięciu – Hiszpan w poprzedni weekend zagrał spotkanie numer 400 w barwach Chelsea. Oficjalna strona Chelsea postanowiła porozmawiać z Cesarem o czasie, który spędził na Stamford Bridge.

Cesar, opowiedz nam historię twojego transferu do Chelsea. Jak do tego doszło?

– Miałem umowę z Marsylią, jednak gdy się dowiedziałem, że interesuje się mną taki zespół jak Chelsea, to robiłem wszystko, by kluby się porozumiały. Rozmawiałem trochę z Juanem Matą, który wtedy grał w Chelsea. Byłem bardzo szczęśliwy, gdy podpisałem kontrakt z The Blues. Pierwszy raz stanąłem u bram tego klubu i siedziałem obok legend piłki nożnej, następnie byłem z nimi na boisku.

– Od razu poczułem ambicję w tej drużynie. To był duży krok do przodu w mojej karierze. Klub dopiero co wygrał Ligę Mistrzów i chcieli, bym brał udział w tym projekcie.

Co pamiętasz z twojego pierwszego dnia?

– Przeszedłem testy medyczne, udałem się do hotelu i wieczorem podpisałem kontrakt. Zwiedziłem ośrodek treningowy, gdzie poznałem ówczesnego szkoleniowca Chelsea, czyli Roberto Di Matteo. Następnego ranka poznałem drużynę. To był dobry start!

Jak długo zajęło ci, by móc z ręką na sercu powiedzieć, że zaaklimatyzowałeś się do Premier League?

– Wiedziałem, że przychodzę do drużyny, w której jest wielka rywalizacja. Miałem 22 lata, musiałem ciężko pracować, by się rozwijać. Pamiętam, że pierwszy mecz grałem w U23. Było to towarzyskie spotkanie przeciwko Charlton. Pierwsze miesiące spędziłem głównie na ławce rezerwowych. To dało mi możliwość, by przyjrzeć się tempie gry, by poznać styl gry moich kolegów, by uczyć się od trenera. Z każdym dniem dowiadywałem się coraz więcej.

– Rozumiałem moją sytuację. Chciałem grać najwięcej jak to było możliwe, ale czułem, że trener mi ufa, że klub mi daje czas. Musiałem być cierpliwy i czekać na swoją szansę. Mój pierwszy oficjalny mecz był przeciwko Wolverhampton w Pucharze Ligi. Pamiętam, że wygrywaliśmy 6:0 i dalej próbowaliśmy strzelać bramki, nie chcieliśmy, by mecz się kończył. Cieszyłem się grą i chciałem, by ten mecz trwał wiecznie!

– Wiedziałem, że muszę wykorzystać każdą szansę, którą dostawałem. W czasie gdy nie grałem, to starałem się uczyć i przystosowywać do Premier League.

Co byś pomyślał, gdybym po twoim debiucie w Chelsea powiedział ci, że pod koniec dekady będziesz kapitanem Chelsea?

– Nie byłbym w stanie sobie tego wyobrazić. Kiedy pierwszy raz widzisz tak świetnych zawodników, którzy wygrali Ligę Mistrzów, to po prostu chcesz być częścią ich zespołu, zdobywać z nimi trofea. Wygrywałem puchary również z Marsylią, ale to było coś innego, to był krok do przodu.

– Cały czas staram się poprawiać, zawsze analizuje moje wcześniejsze mecze i czasami jestem dla siebie surowy. Jako perfekcjonista zawsze chcesz więcej. Jestem dumny, że zostałem kapitanem tej drużyny, ale jakbyś w tamtym momencie mnie zapytał, to nie umiałbym tego przewidzieć.

Jak bardzo zmieniłeś się jako zawodnik i osoba względem swojego debiutu w barwach Chelsea?

– Po pierwsze, gdy przyjeżdżałem do Londynu, to byłem z moją żoną i dwoma psami. Teraz mam trójkę dzieci, które kompletnie zmieniły moje życie. Udomowiliśmy się w tym mieście i kraju, bardzo dobrze się nam żyje.

– Jako piłkarz, dostałem szansę grania na najwyższym poziomie, z topowymi piłkarzami, z najlepszymi trenerami. To dało mi doświadczenie, wiele mnie nauczyło. Te doświadczenie daje nieco spokoju. Staram się utrzymywać pozytywne nastawienie i wiem, że ciężką pracą możesz posuwać się do przodu.

Bez kuszenia losu, czy są jakieś czynniki, które odegrały ważną rolę w tym, że przez tak długi czas nie odnosiłeś kontuzji?

– Cóż, nigdy nie byłem kontuzjowany, aż do czasu, gdy w Marsylii zerwałem więzadła krzyżowe. To było dla mnie bardzo trudne, ponieważ dopiero co przyszedłem do tego klubu, miałem mocny start i w momencie gdy zaczynałem grać dobrze – odniosłem kontuzję.

– Do tego czasu wszystko przebiegało pomyślnie w mojej karierze. Zrozumiałem wtedy, że mam do pokonania ważne wyzwanie. Codziennie chodziłem do szpitala i rehabilitowałem się po osiem, bądź dziewięć godzin. Miałem świetny sztab medyczny w Marsylii i wszystko poszło, całe szczęście, dobrze.

– To był czas, w którym się dowiedziałem jak ważna jest kultura pracy, dyscyplina, by polepszać swoje ciało. Codziennie się rozciągałem, codziennie zimne prysznice. Wiem, że moje ciało się zmieniło, moje kolano było inne. Więc dzięki rutynie posuwałem się do przodu – rozciąganie, yoga, codziennie treningi tak ciężkie, jakbym grał mecz. Miałem to szczęście, że byłem dostępny przez większość czasu.

Jak bardzo zmieniła się pozycja bocznego obrońcy od momentu, gdy przyszedłeś do tej ligi?

– Piłka nożna mocno się zmieniła odkąd dołączyłem do Chelsea. Jest inne tempo, liga się robi coraz bardziej i bardziej fizyczna. Teraz widzimy, że boczni obrońcy grają praktycznie jako skrzydłowi, biegają tam i z powrotem. Kiedyś widzieliśmy stoperów, którzy mogli grać na bokach obrony. Teraz częściej widzi się skrzydłowego, który świetnie sobie radzi w roli bocznego defensora.

Kiedy podczas swojej kariery w Chelsea grałeś najbardziej defensywnie, a kiedy najbardziej ofensywnie?

– To zależy. Przykładowo – gdy grałem na lewej obronie, dla Jose Mourinho, to wiedziałem, że Eden Hazard gra przede mną. Wiedziałem, że muszę go asekurować i pracować dodatkowo w defensywie. Musiałem zapewnić bezpieczeństwo swojej drużynie, dzięki czemu on był wypoczęty i atakując wygrywał nam mecze. Pracowaliśmy z Nemanją Maticiem, by zapewniać balans z lewej strony. Wiedzieliśmy, że możemy być silniejsi niż rywal.

– Ofensywa? Nawet w tamtym sezonie (2014/2015), miałem na koncie kilka asyst. Rok w którym miałem najwięcej ostatnich podań to 2017, z Alvaro Moratą. Grałem wtedy jako stoper! Nie chodzi tylko o liczby, chodzi o rozwiązania, które dajesz drużynie. Przez lata musiałem się dostosowywać, ale koniec końców zawsze uważałem, że mam coś do zaoferowania na obu flankach.

Ulubiona asysta w Chelsea?

– Ta jedna wrzutka do Alvaro przeciwko Manchesterowi United była dobra, jednak muszę wybrać te podanie do Michy’ego Batshuayi’a, gdy wygraliśmy ligę przeciwko West Bromowi w 2017 roku. Nie była najbardziej techniczna, ale najwięcej dla mnie znaczy.

Na ile wygrana Ligi Mistrzów pozostaje ambicją? Byłbyś zadowolony z swojej kariery, jak jej nie zgarniesz?

– To największe trofeum, a gdy grasz w Chelsea, to musisz celować w największe puchary. Chciałbym ją wygrać. Wiemy, że faza pucharowa zaczyna się w lutym, siedem meczów i każdy się liczy. Musimy wyciągnąć wnioski z ostatniego dwumeczu z Bayernem i mam nadzieję, że zajdziemy najdalej jak to tylko możliwe.

Ulubione wspomnienie w Chelsea?

– Mam nadzieję że jeszcze przede mną!

Źródło: Chelsea FC

O autorze

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW