Komitet utraconej wiary #1 - Chelsea24News
Komitet utraconej wiary #1
Komitet utraconej wiary #1

Komitet utraconej wiary #1

SEKCJA REECE JAMES’A

WPROWADZENIE
Po ostatnich niezadowalających wynikach większości fanów powoli zaczęła tracić wiarę w projekt, w zawodników, ale co najgorsze, zaczęła tracić wiarę w Lamparda, w naszą cudowną ósemkę. W tym momencie potrzebujemy wrócić do tego dlaczego na początku tak bardzo wierzyliśmy w ten cały projekt. Przypomnieć co nam daje gra tego zespołu. Tak powstał pomysł na „Komitet utraconej wiary”. Na przestrzeni tych kilku tekstów chcę tchnąć w Nas wszystkich porcję tej dziecięcej radości, która towarzyszyła nam jeszcze kilka miesięcy temu.

SEKCJA REECE’A JAMESA
Zaczniemy tam, gdzie ostatnio najgłośniej, nasza armata na prawej obronie. Wszyscy zachwycaliśmy się na początku tego sezonu Reece’em Jamesem. Ten jakże młodziutki anglik skradł wszystkim serce. Każdy był tak zapatrzony we wszelkie jego dotknięcia piłki. Wielu go pokochało z taką mocą, że urósł do rangi konkurencyjnego wychowanka dla Masona o miano największej perły akademii, która wypłynęła na głębokie wody Premier League. Teraz trochę pomyj się wylało na biednego Anglika. Cofnijmy się trochę w czasie z miłości do Chelsea i tej fascynacji naszym obrońcą.

Sezon 2019/20. Reece wchodzi do składu. Notuje wynik na poziomie 2386 minut gry we wszystkich rozgrywkach z pierwszym zespołem. W tym czasie notuje dwie bramki i trzy asysty. Daje nam to bramkę/asystę co 477 minut. Obrońca, który notuje zapis w kanadyjce prawie co 500 minut. Boczny obrońca, który potrzebuje około pięciu spotkań by mieć bezpośredni wkład w wynik meczu po gwizdku. No nie brzmi to cudownie. Tylko wszyscy widzieli o wiele więcej w nim. Mało kto się skupiał na średnio wyglądającej klasyfikacji kanadyjskiej. Większość widziała jego magiczne przerzuty, których padało 7 w lidze i 6,5 w lidze mistrzów na 90 minut gry. Każda lecąca piłka to była jak spadająca gwiazdka z nieba, cieszyła oko i wróżyła spełnienie życzenia jakim było strzelenie bramki. Oczywiście nie miało wpływu, że koledzy z zespołu nie byli aż tak chętni jak powinni być do wykorzystywania ich, ale robił co mógł, aby wszystkim uprzyjemnić oglądanie każdej minuty spotkania. Przerzuty to nie jedyny atrybut jakim czarował. Chęć do dryblingów czy wypadów pod pole karne przeciwnika i prób strzelenia bramki jest kolejnym punktem w notatniku z jego licznymi zaletami. Średnio 8.1 dryblingów na 90 minut gry jak na świeżo wchodzącego do składu zawodnika. Ba, 20-letniego zawodnika, który bez kompleksów stara się wchodzić w przeciwników i nie boi się podjąć ryzyka. Ta pewność siebie w tak młodym i nieopierzonym zawodniku jest niesamowita. Blisko 13.5 strzału na bramkę, w tym prawie 5.5 celnego dla zawodnika grającego na obronie nawet w pesymistycznym świecie jest dobrym wynikiem, a jak ktoś jeszcze założy te mityczne tęczowe okulary to ilość prób zapisania się na tablicy wyników wygląda cudownie. Przy wspominaniu o jego wypadach pod bramkę to trzeba zapisać jeszcze, że to nie tylko dryblingi, strzały i przerzuty, ale faktycznie wypracowane sytuacje bramkowe, czyli sytuacje, w który James lądował na murawie podczas faulu przeciwnika. Niecałe 9 takich sytuacji na 90 minut to aż 9 potencjalnie zdobytych bramek. Wystarczy, aby jedna taka sytuacja została zamieniona na bramkę i już się oczy cieszą. Niepodważalny jest fakt jego niemałego wkładu w jakość ofensywną zespołu. Kolejny raz podkreślę, to są liczby 20-letniego, świeżego zawodnika w zespole. Aż łezka się w oku kręci jak się przypomina to wszystko.

W każdym razie, Reece to dalej obrońca i ma swoje podstawowe obowiązki związane z pozycją na boisku. Odbiory, wygrane pojedynki powietrzne, wślizgi, interwencje, wszystko to do czego każdy obrońca jest zobligowany. Normalnie przy tak ofensywnym obrońcy, co wyżej mam wrażenie, że pokazałem, wymagania defensywne są sporo mniejsze. Na nasze szczęście młodzieżowi trenerzy obrońców w Chelsea tak nie myślą. James ma mocno wpojone obowiązki w obronie. Po każdym wypadzie jest powrót na pozycję najszybciej jak to możliwe. Interweniuje płynnie i licznie. Oczywiście to są moje puste słowa, jak nie pokażę tego na liczbach, a więc oto one. 23.8 interwencji na 90 minut, z czego 15 skutecznych. 11.3 przechwytów, 2.8 zablokowanych strzałów, 8.3 zablokowanych podań. Można tutaj wymieniać i wymieniać, nikt nie wątpi w to, że James jest jak prawdziwy kolekcjoner wszystkich liczb. Trzeba przyznać, że przy tak ofensywnym nastawieniu zespołu są to wyjątkowo dobre statystyki te, z których każdy obrońca jest rozliczany.

Tak w ogólnym rozrachunku wyglądał zeszły sezon. Sezon, gdzie zespół był zlepkiem młodzieńczej ikry i doświadczenia. Sezon, w którym zawodnicy nabywali wzajemne zaufanie boiskowe. Sezon przejściowy. Nie był to w żaden sposób sprzyjający czas dla młodzieniaszka wchodzącego w naprawdę wielkie buty potężnego Hiszpana. Reece nie zawiódł oczekiwań. Nie tylko przeskoczył nad tyczką, on poleciał do stratosfery, żeby sobie na nią popatrzeć. Tak dobry pierwszy sezon mógł tylko stworzyć w Nas jako fanach klubu z niebieskiej części Londynu ogromny apetyt na więcej.

Teraz wchodzimy w obecny sezon. Czas aby łatkę świeżaka w zespole odkleić i grać na poważnie. Koniec tłumaczenia, że zespół niezgrany, że problemy obrońców. Koniec wybielania własnych problemów resztą ekipy. James wziął to do siebie, że teraz jest czas aby powoli stawać się Panem Piłkarzem. Tylko jak mu to wyszło?

Póki co rozegrał 1264 minuty w 17 spotkaniach. Jedna bramka i trzy asysty. Wpis w kanadyjkę co 316 minut. Z 477 zrobił 316. Widoczny progres, nie powiem, że nie. James zaczął częściej strzelać, nieznacznie, ale częściej. W poprzednim sezonie w lidze strzelał średnio 1.07 razy na 90 min, a w aktualnym to dobija 1.33 razy. Oczywiście ma to związek z tym, że gramy bardziej poukładany w ofensywie football. Przerzuca równie często co rok temu. Skok z 7.05 na 7.15 na przestrzeni 90 minut jest niewidoczny gołym okiem. Jego długie piłki są teraz bardziej dopieszczone niż były, choć ja zakładałem, że w tym wieku to jeszcze nie jest możliwe. Jego dośrodkowania w tym sezonie stały się jak wystrzały z karabinu snajperskiego, prawie idealne. Stwarzają tak ogromne zagrożenie pod bramką przeciwnika, że jak obrońcy oponentów widzą nadciągającego Reece z piłką do linii końcowej boiska, to wiedzą, że zaraz będzie gorąco. Pocą się na samą myśl, że mają bronić tę dopieszczoną piłkę. Reece stworzył tzw. Big Chances o jedną więcej niż ilość asyst przy jego nazwisku, gdzie trzeba zaznaczyć, że to są sytuacje, które koledzy z zespołu muszą wykorzystać. Nie ma tu informacji o tych, które tylko mogą. Samych kluczowych podań cudowny Anglik zalicza średnio 10.1 w 90-ciu minutach gry. Cały czas będę zaznaczać, on ma 21 lat i jest obrońcą. To jest dopiero drugi sezon w pierwszym zespole i jest cały czas jakże fenomenalny na swój wiek i doświadczenie. O jego dośrodkowaniach można pisać peany, o jego decyzyjności można śnić, a jego pewność siebie… O mamuniu, jestem ciekaw jak wygląda jego mowa przygotowawcza przed spotkaniem, którą wygłasza sobie do lustra. Niech się podzieli tym, a połowa populacji świata wyjdzie z depresji i znowu będzie wierzyć w siebie i swoje możliwości.

Wszystkie statystyki podane z obecnego sezonu zawierają również te ostatnie słabsze mecze w jego wykonaniu. Mimo to, Reece ma liczby w większości lepsze niż w poprzednim sezonie. Mimo gry z lekką kontuzją w jednym ze spotkań i tak oddawał krew, pot i łzy na boisku. Jest przykładem boiskowej pracy. Pytam więc dlaczego, w zeszłym sezonie się nim zachwycaliśmy, a teraz narzekamy na niego. Wróćmy do korzeni z miłością do potężnego Anglika. Dał nam palec, a teraz chcemy całej ręki. Trochę pokory potrzebujemy. Wiele razy podkreślałem i znowu podkreślę, zawodnik Chelseaz numerem 24 ma 21 lat i to dopiero drugi sezon gry w poważnym klubie, z poważnymi aspiracjami. Cierpliwości. Opłaciła nam się rok temu, to i teraz jest właśnie tym czego potrzebujemy w kontekście niesamowicie utalentowanego Anglika.

PODSUMOWANIE
Pierwsza część komitetu utraconej wiary jest dopiero początkiem tej drogi o niesamowicie optymistycznym podejściu. Teraz właśnie tacy powinniśmy być, powinniśmy założyć tęczowe okulary i ponownie zakochać się we wszystkim co związane z klubem. Odzyskajmy utraconą radość nawet jeśli zespół Nam tego nie ułatwia!

MATEUSZ GUTOWSKI

O autorze

Michal Malolepszy

Jestem niepoprawnym marzycielem, uwielbiam być kreatywny. Lubię lubić. Czym interesuję się poza piłką? Kocham pochłaniać kulturę - książka, film czy nawet muzyka.

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW