Małolepszy: Portal był strzałem w dziesiątkę, choć początki tego nie zapowiadały [WYWIAD] - Chelsea24News
Małolepszy: Portal był strzałem w dziesiątkę, choć początki tego nie zapowiadały [WYWIAD]
Małolepszy: Portal był strzałem w dziesiątkę, choć początki tego nie zapowiadały [WYWIAD]

Małolepszy: Portal był strzałem w dziesiątkę, choć początki tego nie zapowiadały [WYWIAD]

W pewnym momencie powstał pomysł na założenie grupy, która w zamyśle miała służyć do typowania meczów. W praktyce ludzie najczęściej dyskutowali tam o klubie, a mieli bardzo dobrą bazę danych, ponieważ byliśmy najszybszym fanpage’em Chelsea w Polsce- i nadal nim jesteśmy.

Michał Małolepszy o tym, czym kierował się przy tworzeniu  Chelsea24News i jak lata prowadzenia portalu wpłynęły na jego osobę. Rozmowę przeprowadził Miłosz Szade.

Miłosz Szade: Jest rok 2015. W Internecie istnieje już kilka środowisk dla fanów Chelsea, m.in. ChelseaLive, w której byłeś redaktorem. Pomimo tego postanowiłeś pójść na swoje i założyć nowe kibicowskie środowisko. Czym chciałeś, żeby Twoja strona o Chelsea różniła się na tle pozostałych?

Michał Małolepszy: To przebiegało etapami. Na początku, kiedy odszedłem z ChelseaLive, byłem aktywny na innej grupie o Chelsea, w której skupiałem się stricte na przekazywaniu informacji o klubie. Ludziom spodobała się moja praca i w odpowiedzi na ich prośby  założyłem fanpage. Po prostu lubiłem pisać o The Blues i wówczas nie skupiałem się na budowaniu jednolitej społeczności.

Okazało się, że są też inni zajawkowicze, którzy chcieli mi pomóc- powoli nabieraliśmy tempa. Następnie powstał pomysł na założenie grupy, która w zamyśle miała służyć do typowania meczów. W praktyce ludzie najczęściej dyskutowali tam o klubie, a mieli bardzo dobrą bazę danych, ponieważ byliśmy najszybszym fanpage’em Chelsea w Polsce.

Jest tak do tej pory?

Oczywiście. Chcieliśmy jednak pójść o krok dalej i nie ograniczać się jedynie do tłumaczenia newsów i buckmacherki. Naszym celem było stworzenie mikrospołeczności, która żyłaby własnym życiem.

Spodziewałeś się, że ten projekt osiągnie dzisiejsze rozmiary?

Jestem osobą ambitną. Kiedy się czegoś podejmuje, to chce być jak najlepszy. Nawet w tym momencie, to nie jest tak, że jesteśmy w tym punkcie, do którego dążyłem. Przez mój charakter uważam, że aktualnie robimy o wiele mniej niż powinniśmy i możemy- widzę szklankę zawsze do połowy pustą.

Nie miałem na celu rywalizacji z hegemonem, którym wówczas było ChelseaLive. Chciałem stale rozwijać Chelsea24News i nie śledziłem poczynań konkurencji, a w dodatku dostawałem bardzo pozytywny feedback od użytkowników.

Wpadłem na pomysł, aby założyć bloga, w którym wyrażałbym swoje opinie o klubie. Pisanie na nim trwało jakieś 3 dni, ponieważ strona się popsuła, a ja nie miałem doświadczenia w prowadzeniu witryn internetowych. Nie chciałem kombinować po raz kolejny, więc uznałem, że może uda się z portalem. Czas zweryfikował, że był to strzał w dziesiątkę, chociaż  początki tego nie zwiastowały. Ludzie mieli problem z przestawieniem się. Sporo było głosów typu: „Po co to robisz, na Facebook’u jest wygodniej”. Tak więc reakcje były dosyć negatywne. Z biegiem czasu przyzwyczailiśmy ludzi do korzystania z portalu i obecnie nie wyobrażam sobie istnienia Chelsea24News bez niego.

Zarówno społeczność jak i redakcja traktuje go jako nieco odmienną część naszej ziemi. Na grupie jest co innego, na fanpage’u jest co innego i również portal ma odmienne treści. Pomimo tej rozbieżności, całość funkcjonuje w harmonijny sposób. Lubię mówić, że grupa na Facebook’u jest dla fanów Chelsea, a nie o Chelsea. Fani integrują się tam jako społeczność, a nie tylko jako kibice tej samej drużyny, natomiast portal to domena czysto informacyjna.

Czy potrafiłbyś wskazać punkt przełomowy, który przyspieszył rozwój Twojej działalności?

Ciężko jest wskazać jeden konkretny moment, ale na pewno pierwsze dni prowadzenia fanpage’a były bardzo istotne. Zaczynałem wszystko od zera, byłem jedynie trochę znany z aktywności na ChelseaLive. Po dwóch pierwszych dniach miałem około 2 tysiące lajków, więc to było już coś. Ludzie chcieli mnie czytać i bardzo mnie motywowali, czułem ich wsparcie. Start był bardzo udany i wiedziałem, że jeżeli nadal będę dawał z siebie dużo, to strona może poważnie się rozwinąć.

Nie oszukujmy się: sam niczego bym nie osiągnął. W ciągu kilku lat istnienia przez Chelsea24News przewinęło się naprawdę sporo ludzi. Aktualnie w samej redakcji mamy około 30 osób. Powiem szczerze, że gdyby po jednej stronie wagi postawić mnie, a po drugiej tę ogromną liczbę zaangażowanych ludzi, to wyszłoby, że ich wkład waży o wiele więcej. Wszyscy ci, którzy byli, są i będą w redakcji wykonali o wiele więcej pracy niż ja sam. Jeśli miałbym wskazać rzecz, z której jestem najbardziej dumny, to właśnie stworzenie redakcyjnej społeczności, która  jest ze sobą zżyta, stawia na rozwój i działa w świetnej atmosferze. To nie tylko zlepek ludzi, którzy chcą popisać o Chelsea.

Kiedy ludzie sami zaczęli się do Ciebie zgłaszać w celu dołączenia do redakcji?

Pierwsza osoba dołączyła bodaj po dwóch tygodniach od założenia fanpage’a i bardzo długo była w redakcji. Do dzisiaj mamy i utrzymujemy dobry kontakt- serdecznie ją pozdrawiam. Druga osoba dołączyła miesiąc później i długo działaliśmy we trójkę, nawet w początkowej fazie portalu. Teraz, kiedy pomyślę o tym, jak bardzo się rozrośliśmy, to aż ciężko w to uwierzyć. Dzięki temu, że tworzymy rodzinną atmosferę to ludzie sami do nas lgną, co mnie bardzo cieszy. Wielu członków nawet przyznało, że gdyby nie ten klimat, to nie chciałoby im się miesiąc w miesiąc pisać newsów i wyrabiać limitów, ale robią to, ponieważ chcą w nim pozostać.

A czy podjęcie współpracy ze Zgodą FC miało wpływ na wzrost popularności strony? Mógłbyś opisać kulisy tego wydarzenia?

W momencie, kiedy się do nich zgłosiłem, portal był już na dosyć ugruntowanej pozycji. Trafiłem na dobry moment, ponieważ szukali partnerów. Nie zmienia to faktu, że współpraca ze Zgodą dała nam  dużo nowych możliwości. Jestem z niej bardzo zadowolony. Oprócz gwarantowanych konkursów, w których możemy rozdawać ludziom koszulki, szaliki czy piłki, dodatkowo posiadamy atrakcyjne zniżki. Wiadomo, że to zabrzmi jak reklama z mojej strony, ale prześledziłem oferty i nasz sklep jest jednym z najbardziej opłacalnych dla klienta w całej Polsce. To nie tylko profity dla nas, ale również dla naszej społeczności.

Dodatkowo zyskujemy większy prestiż, ponieważ Zgoda jest znaną marką. Jesteśmy wymienieni na ich stronie jako współpracownicy pośród największych, polskich stron kibicowskich. Pokazujemy, że jesteśmy poważnym portalem, odwiedza nas wielu ludzi i opłaca się z nami współpracować. Dobrze umocniliśmy się na rynku społeczności Chelsea, udowadniając, że jesteśmy najwyżej.

 Omówiliśmy kluczowe momenty w historii portalu i społeczności, więc teraz zerknijmy w przyszłość. Jakie masz plany na rozwinięcie ich  jeszcze bardziej?  

Na ten moment oczywiście nie chcę zdradzić wszystkiego, ale nie da się ukryć, że pandemia mocno pokrzyżowała moje plany na poprzedni rok. Przede wszystkim chciałbym poświęcić uwagę naszemu Stowarzyszeniu Blue Lions. W 2019 roku z różnych powodów (zwłaszcza związanych z polskim system sądownictwa) było ono zamrożone. Kiedy byliśmy gotowi wystartować w 2020- pojawił się koronawirus. Jeżeli w niedalekiej przyszłości uda się wprowadzić kibiców na stadiony, to chciałbym organizować sporadyczne wyjazdy na mecze do Londynu.

Chcemy się również skupić na wspólnym oglądaniu meczów w pubach. Praktykowaliśmy to na skalę lokalną, kilka razy spotykając się w Warszawie czy Krakowie. Chcielibyśmy to usystematyzować, stworzyć liderów w większych miastach i podjąć współpracę z pubami. Mam takie marzenie, żeby w przyszłości co 3-4 tygodni jeździć do jakiegoś miasta w Polsce i wspólnie z czytelnikami oglądać spotkania.

Dodatkowo chciałbym kontynuować działalność na Youtubie. Pomeczowe live’y świetnie się przyjęły, co pozytywnie mnie zaskoczyło. Będzie tego więcej, ale dopiero po przeprowadzce. Obecne warunki nieco mnie ograniczają, a zależy mi na profesjonalnej jakości. Będą materiały o Chelsea, ale chcę je rozszerzyć o całe Premier League.

Szukamy też osób chętnych pisać regularnie felietony o klubie. Przez pierwsze dwa lata zarzucono nam, że zajmujemy się tylko króciutkimi newsami. Obecnie felietony pojawiają się kilka razy w miesiącu, ale to wciąż niewystarczająco zagospodarowana gałąź portalu.

Zdaję sobie sprawę, że jeśli chodzi o grupę, powoli dobijamy do sufitu, ponieważ Chelsea nie jest najbardziej popularnym klubem w Polsce- nie będziemy rosnąć w nieskończoność. Dlatego też chcemy jak najbardziej angażować naszą społeczność, szukając rozmaitych sposobów.

Lata budowania tej społeczności i częste udzielanie się publicznie wpłynęły na Twoją osobę? Czy w początkowych fazach miałeś trudności z radzeniem sobie z hejtem, który pojawia się do tej pory?

To jest właśnie największy plus tego, że stworzyłem to wszystko. Zyskałem sporą pewność siebie. O wiele lepiej radzę sobie z tym, że ktoś się ze mną nie zgadza, krytykuje, a nawet obraża. Kiedyś miałem z tym naprawdę duży problem. Musiałem udowodnić swoją rację za wszelką cenę, kłócąc się i tracąc czas. Teraz jestem na takim etapie, że jeśli ktoś obrazi mnie w kreatywny sposób, to potrafię się nawet z tego zaśmiać. Byłem bardzo wrażliwy na to, jak ludzie postrzegają mnie w Internecie i walczyłem o swój wizerunek. Dzisiaj nie zależy mi aż tak, ale paradoksalnie ten wizerunek znacznie się poprawił, ponieważ nauczyłem się, że do wszystkiego trzeba podchodzić z dystansem.

Nawet jako „naczelny” bardzo emocjonalnie podchodziłem do problemów. Nauczyłem się, że do każdego trzeba podchodzić indywidualnie i warto chwalić swoich ludzi. Nie ukrywam, że kiedyś byłem atencyjną osobą i nadal nią jestem, ale w obecnej sytuacji wolę, kiedy atencja skupia się na pracy redakcji i to oni zgarniają pochwały. Nauczyłem się sporo o relacjach międzyludzkich, jak zarządzać grupą i generalnie jak funkcjonować w Internecie. Michał z ChelseaLive na pewno nie dogadałby się z obecnym Michałem.  Jestem już za stary, żeby przejmować się tym, że ktoś powie, że mam głowę jak jajko albo jestem gruby.

Częste analizy spotkań i ocenianie piłkarzy na forum publicznym musiały wpłynąć na Twoje postrzeganie wydarzeń klubowych. Zmieniłeś się jako kibic?

Tak. Wiadomo, że kiedy masz 17 lat wynik Twojej drużyny to sprawa życia i śmierci, ale dużo zależało też od sezonu. Tak naprawdę osiągnąłem już wszystko jako kibic- pierwszy sezon Franka Lamparda był spełnieniem moich marzeń. Zawsze chciałem, aby Chelsea grała wychowankami w ofensywnym stylu. Widziałem Chelsea, która wygrywa Ligę Mistrzów i mistrzostwa Anglii. Jestem usatysfakcjonowanym kibicem, więc na chłodno podchodzę do bieżących wydarzeń.

W drugiej części rozmowy z Michałem dowiemy się skąd bierze się jego wiara we Franka Lamparda i jakie są największe grzechy szkoleniowca The Blues.

O autorze

Avatar

Kibicuje Chelsea od 2012 roku, preferuję zabłocone trekkingowe obuwie na górskim szlaku niż tony nadmorskiego piasku w butach, co prawdopodobnie jest spowodowane przeszłością w ZHP. Miłośnik polskiego rapu, a dokładniej wszelkiej zabawy słowem i wyrażania emocji w niekonwencjonalny sposób, stąd zamiłowanie do takich tuzów jak Bisz czy VNM. Czarny humor i antyhumor ubrany w sarkazm jest dla mnie idealną kompozycją, dlatego też jestem wielkim fanem takich produkcji jak "The Office" czy "South Park".

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW