Powody zwolnienia Lamparda cz.3 – podsumowanie
Powody zwolnienia Lamparda cz.3 – podsumowanie

Powody zwolnienia Lamparda cz.3 – podsumowanie

Dziennikarze The Athletic przygotowali dużą analizę, w której krok po kroku wyjaśniają powody zwolnienia Franka Lamparda. My rozbiliśmy to na trzy części według wątków, które pojawiły się w tym obszernym artykule. Przed Tobą część 3. która będzie dotyczyć konfliktów na linii Lampard – szatnia. Część pierwszą znajdziesz tutaj. Część drugą tutaj.

Wszystkie te doniesienia namalowały niezbyt pozytywny obraz Lamparda. Czytając i słuchając o tym wszystkim można było odnieść wrażenie, że Chelsea nie miała innego wyboru. Kij ma jednak zawsze dwa końce.

Co Lampard zrobił dobrze?

Po pierwsze, praca, którą wykonał Lampard powinna zostać doceniona, mimo wielkiej krytyki, która spłynęła na niego w ostatnich tygodniach. Niewielu ekspertów widziała Chelsea w TOP4 w zeszłym sezonie, a Frank zdołał tego dokonać.

Doszedł także dwukrotnie do 1/8 finału, w 2020 wygrywając nawet swoją grupę.

Lampard także zaufał graczom z akademii i po raz pierwszy wykorzystał system szkolenia do budowy pierwszego zespołu. Argument, że nie miał innego wyboru nie ma znaczenia. Szansę od Lamparda otrzymało wielu młodych graczy, którzy teraz stanowią o sile składu.

Łącznie osiem piłkarzy zadebiutowało pod skrzydłami Lamparda, a Frank chciał wprowadzić do drużyny jeszcze więcej nowych twarzy jak Lewis Bate. Wychowankowie to jednak nie tylko podstawa do budowy drużyny, ale to również aktywa, które można w przyszłości sprzedawać. 42-latek nigdy nie wątpił w umiejętności swoich młodych graczy, nawet po tym, jak spłynęła na niego krytyka po porażce 0-4 z Mancehsterem United. Wówczas podważono jego wybory jak Mount i Abraham.

Narzekania co do nudnego stylu gry były minimalne, gdy Lampard mógł korzystać z w pełni zdrowej kadry. Jego zespół bawił się piłką, mimo że tacy „fantazyjni” gracze jak Ziyech czy Pulisic mieli bardzo mało okazji do wspólnej gry.

Sen zamieniony w koszmar

Później jednak wyszło na jaw, że „wymarzona praca” nie była zawsze dla Lamparda zabawą i znakomitą przygodą. Napięte relacje w otoczeniu i różnorodność osobowości znacznie utrudniały pracę.

Jedno źródło podało: Gdyby to był inny klub, to Lampard odszedłby już latem. Jego więź z fanami jak i Chelsea sprawiły jednak, że Frank zawsze starał się, by wszystko się ostatecznie powiodło. 

Z tego co wiem, to czasem czuł się jakby sikał pod wiatr. Doświadczył wiele trudnych relacji i nie zawsze był pewien, komu może zaufać. Rozmawiał z jedną osobą, a później nie był pewien, co ona przekaże dalej. Polityka okazała się dla niego trudną wojną. 

Warto nadmienić, że słabsza dyspozycja Chelsea zaczęła się długo przed przybyciem Lamparda. Klub nie wygrał meczu w fazie pucharowej Ligi Mistrzów od 2014 roku. W przeciągu pięciu ostatnich sezonów tylko raz walczył o mistrzostwo. Ponadto Chelsea wydała grube miliony na graczy, którzy byli w klubie tylko „przechodnimi” jak Bakayoko, Drinkwater czy Morata. Także strata Edena Hazarda odcisnęła piętno na drużynie.

Chelsea to specyficzny klub. Jeśli coś złego dzieje się w drużynie, to w otoczeniu klubu znajdzie się wielu ludzi, którzy będą chcieli oskarżać wszystkich dookoła, jednocześnie umywając ręce. To coś, co Lampard chciał zmienić, ale nie dostał wystarczająco czasu. To rak, który zjada Chelsea od lat.

Frank nie miał również szczęścia z pandemią COVID-19. Przez nią nie mógł zorganizować odpowiedniego obozu przygotowawczego, który pomógłby szczególnie nowym graczom.

Chelsea wykorzystała Franka podczas negocjacji z Havertzem, Wernerem i Ziyechem. Anglik zapewnił całą trójkę, że są częścią trzyletniego planu, który ma sprawić, że klub zostanie ponownie mistrzem Anglii. Lampard ponadto bardzo ciężko pracował nad tym, aby pomóc Havertzowi.

42-latek już wcześniej ostrzegał zarząd, że walka o tytuł w sezonie 20/21 jest raczej niemożliwa, bo nowi zawodnicy potrzebują czasu na aklimatyzację.

Nieudana budowa „team-spirit”

Lampard przychodząc do Chelsea wiedział, że jego największym wyzwaniem będzie zmiana nastawienia szatni. Anglik zauważył, że podczas ostatnich miesięcy pracy Mourinho, Conte i Sarriego działa się jedna rzecz – zawodnicy tracili wiarę w swojego trenera i drużynę.

Obawiał się również, że niektórzy gracze zbyt szybko wpadają w kryzys mentalny. Zauważył złe nawyki u graczy, którzy po jednym lub dwóch złych występach się poddawali. Chelsea rzekomo stała się klubem, w którym brakuje „team spirit” popychającego zespół na wyżyny umiejętności.

Lampard wiedział, że w lecie musi stworzyć nowy zespół na podstawie talentów z akademii i transferów. Chciał jednocześnie zmienić nastawienie szatni. Czuł, że w klubie pozostało zbyt wielu graczy, którym brakuje ducha walki i którzy już nie pozbędą się złych nawyków. Z tego względu chciał budować drużynę na młodych graczach, co jednocześnie oznaczało ryzyko zbyt długiego oczekiwania na wyniki.

Porzucenie planu

W momencie gdy presja rosła, Lampard skupił się na poprawieniu drużyny jako kolektywu, ale także desperacko liczył na to, że zawodnicy wezmą na siebie większą odpowiedzialność na boisku. Liczył także na to, że lepiej będą wykonywali polecenia, które otrzymywali.

Lampard chciał zbudować nową „kulturę”. To trudny proces, zwłaszcza gdy klub nie może przez rok wymienić zawodników. Współcześni piłkarze są także czasem problemowi do prowadzenia. Chelsea potrzebowała nowych twarzy, co letnie transfery mogły zapewnić. 

Policzkiem w stronę Lamparda może być rekord straconych bramek – Chelsea bowiem straciła aż 54 gole w ubiegłym sezonie. Sprowadzenie do składu Chilwella, Silvy i Mendy’ego jednak znacznie poprawiło defensywę.

Lampard jednak powinien być bardziej świadomy ceny, jaką trzeba zapłacić, gdy nie spełni się standardów Abramowicza. Zwłaszcza, że obserwował aż dziewięć zwolnień trenerów podczas swojego pobytu w Chelsea w roli piłkarza.

Chelsea potrzebuje Ligi Mistrzów, by kontynuować odbudowę klubu. Obecne wyniki jednak postawiły obecność w tych rozgrywkach pod znakiem zapytania. Nawet jeśli sąsiedzi w tabeli również zmagają się z kryzysami.

Jeden z krytyków Lamparda powiedział: Myślę, że praca w Chelsea to na dla niego zbyt duże wyzwanie, które przyszło za wcześnie.

Źródło: The Athletic

Część pierwsza – konflikt z zarządem

Część druga – konflikty z szatnią

O autorze

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW