Przedmeczowa konferencja Thomasa Tuchela
Przedmeczowa konferencja Thomasa Tuchela

Przedmeczowa konferencja Thomasa Tuchela

W najbliższy wtorkowy wieczór w ramach przedostatniej kolejki Premier League staną na przeciw siebie Chelsea oraz Leicester. Dla The Blues będzie to idealna okazja do rewanżu za porażkę w finale Pucharu Anglii. Strata punktów w tym spotkaniu może skutkować wypadnięciem poza czołową czwórkę w ligowej tabeli. Oto co przed tym arcyważnym spotkaniem ma do powiedzenia Thomas Tuchel.

Jak bardzo bolesna jest porażka w finale Pucharu Anglii?

– Porażka w finale zawsze jest bardzo bolesna. Jeśli już do niego trafiasz to chcesz go wygrać za wszelką cenę. Byliśmy tak blisko, pokonaliśmy potężnego rywala w półfinale. Zdecydowanie bardziej rozczarowujący dla nas jest wynik, niż nasza gra.

Jakie nastawienie przed jutrzejszym meczem?

– Gol zdobyty przez Alissona nie ułatwił zadania i podgrzał atmosferę. Nie chodzi tutaj jednak o sprawę życia lub śmierci. Wszystko pozostaje w naszych rękach. Podchodzimy do jutrzejszego spotkania tak jak do każdego innego – chcemy po prostu zwyciężyć.

Powrót fanów może zrobić różnicę?

– W niektórych meczach i występujących w nich trudnych momentach, miałem wrażenie, że obecność kibiców zdecydowanie by nam pomogła. Powrót fanów na trybuny jest czymś fantastycznym i mam nadzieję, że pomogą nam oni w odniesieniu zwycięstwa w tym ostatnim meczu tego sezonu na Stamford Bridge.

Dlaczego Abraham nie znalazł się w składzie na finał Pucharu Anglii?

– Mogę zgłosić tylko określoną liczbę zawodników do każdego spotkania. Tym razem zadecydowałem, że Timo zacznie jako 9, a jako opcja na tą pozycję pozostawię na ławce Oliego oraz Kaia. Taki wybór to nic osobistego. Do składu wraca Kovacic. W tej sytuacji znów będę musiał kogoś wysłać na trybuny, przykładowo Christensena. Każdy zasługuje na to, by znaleźć się w składzie. Rozumiem frustrację Abrahama, nie był to pierwszy raz. Mamy też innych zawodników, którzy są w takim samym położeniu. To nie jest jednak moment na takie dyskusje i wyjaśnienia. Przed nami kluczowe tygodnie sezonu i to jest czas, by przejść przez nie jako drużyna.

Oglądałeś wczorajszy mecz Liverpoolu?

– Wróciłem wczoraj do domu wieczorem i jak sprawdziłem w telewizji to wynik był już 1:1. Nie oglądałem całego spotkania. Po paru chwilach spojrzałem na ekran, była 95 minuta i wciąż wynik 1:1. Minute później było już jednak po meczu. To był fantastyczny strzał, który nie ułatwił nam zadania. Wszystko jednak pozostaje w naszych rękach. Naszą wpadką było spotkanie z Arsenalem. Pozwoliliśmy, by Liverpool zwietrzył swoją szansę. Są mocnym zespołem i jak widać chcą wykorzystać daną im szansę. Zrobiliśmy jednak wcześniej świetną robotę, której efektem było prześcignięcie ich w ligowej tabeli. Nie możemy jednak spocząć na laurach, przed nami jeszcze masa pracy do wykonania by obronić swoją pozycję. Musimy liczyć tylko na siebie, jesteśmy w sytuacji w której nie jesteśmy uzależnieni od wyników innych drużyn.

Czy zawodnicy są gotowi psychicznie na nadchodzące wyzwania?

– Naturalnie, że są gotowi. Muszą być. Byłem bardziej zmartwiony i zdenerwowany porażką z Arsenalem, gdzie po prostu nie byliśmy wystarczająco dobrzy. Nie zaprezentowaliśmy poziomu, który pozwoliłbym nam na odniesienie zwycięstwa. Tych błędów nie powieliliśmy jednak w finale. Jeśli do końca sezonu będziemy grać tak jak w naszym ostatnim meczu, z tą samą intensywnością i energią to będziemy w stanie wygrać każde spotkanie. W takich meczach poza dobrą grą potrzebujesz trochę szczęścia. Czasem je masz, czasem nie. W meczu z Leicester szczęście zdecydowanie było po stronie naszego przeciwnika. Przegraliśmy dwa ostatnie spotkania, jeśli jednak byś je przeanalizował, stwierdziłbyś że nie zasłużyliśmy na te dwie porażki. Jednak je ponieśliśmy. Zabrakło nam szczęścia i lepszych decyzji. Mam jednak nadzieję, że los się odwróci. Staramy się ze wszystkich sił, dajemy z siebie wszystko. Więcej już dać nie możemy. Musimy zachować spokój i skupienie na nas samych.

Twój pierwszy raz z fanami na Stamford Bridge?

– Tak. Fanów będzie około 8 tysięcy. Niesamowite, że stało się to możliwe. To krok w dobrym kierunku i mam nadzieję, że tak pozostanie. Mam również nadzieję, że fani pomogą nam w odniesieniu zwycięstwa.

Co powiedziałeś zawodnikom, by wrócić na dobre tory?

– Na samym początku powiedziałem, że będę starał się być dla każdego uczciwy i wiarygodny. Chwalić chłopaków za to co robią, nie za rezultat na tablicy wyników. Wynik meczu nie zawsze jest sprawiedliwy i odzwierciedlający rzeczywistość. W meczu z Arsenalem graliśmy bez pewności siebie, skupienia i determinacji. Po tym spotkaniu odbyliśmy rozmowę, której efekty było widać w finale Pucharu Anglii. Mogliśmy wygrać ten mecz, gdyby dopisało nam szczęście i gdybyśmy byli bardziej precyzyjni pod bramką rywala. Ciężko pracujemy, by powrócić na ścieżkę zwycięstw i notować kolejne czyste konta. O zwycięstwie lub porażce bardzo często decydują niuanse. Łatwo jest utrzymywać pewność siebie, gdy się ciągle wygrywa, jednakże nikt nie powinien się przejmować aktualną sytuacją.

Jak uda wam się ponownie zacząć zwyciężać?

– Tak samo jak wcześniej. Byliśmy gotowi na wygraną w Pucharze Anglii i rozumiem, że po meczu z Manchesterem City skupienie zawodników mogło trochę osłabnąć, czego efektem była porażka z Arsenalem. Oczywiście nikt nie chce takiej sytuacji i robimy wszystko by do nich nie dochodziło, lecz wszyscy jesteśmy ludźmi i takie rzeczy się zdarzają. Nie mam do zarzucenia niczego sobie czy zawodnikom po spotkaniu z Leicester. Mam wrażenie, że drużyna walczyła na najwyższym możliwym poziomie. To co możemy poprawić to opanowanie i podejmowanie decyzji. To nie jest dla nas żadna nowość. Nie boję się powiedzieć, że nie zasłużyliśmy na tą porażkę. Jednakże ją ponieśliśmy i musimy temu sprostać. To tylko kolejny krok w naszym rozwoju.

Przyszłość Rudigera?

– Antonio robi wszystko co najlepsze, by zdobyć nowy kontrakt. Jeśli chce zostać w klubie to ma nasze pełne wsparcie. On przemawia swoją grą, która jest niesamowita. Jest bardzo odważny i pełen energii w swojej grze defensywnej. Daje innym przykład i ma tzw. pozytywną agresję na boisku. To jest to co lubimy. Wszystkie te cechy może przekuwać na swoje coraz lepsze występy. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że go mamy.

 

Źródło: football.london

O autorze

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW