Wywiad z Kaiem Havertzem
Wywiad z Kaiem Havertzem

Wywiad z Kaiem Havertzem

Kai Havertz udzielił całkiem obszernego wywiadu z The Athletic, w którym opowiadał między innymi o swoich doświadczeniach z gry dla Chelsea i Leverkusen. 

Po pokazaniu Havertzowi zdjęcia z akcji bramkowej finału tegorocznej Ligi Mistrzów Kai z uśmiechem na twarzy powiedział:

– Skądś kojarzę sytuację ze zdjęcia!

– Bardzo często ją widziałem od maja i nigdy jej nie zapomnę. Ten gol był dla mnie wielkim sukcesem.

– Widząc okazję na obrazie telewizora wydaje się bardzo prosta do wykorzystania, jednak na boisku jest inaczej. Będąc na murawie jest chociażby o wiele trudniej dostrzec jak dużo wolnej przestrzeni możesz użyć. Zawsze dostaje gęsiej skórki, gdy przypominam sobie o tym golu. Był on dla mnie bardzo ważny.

Havertz zgodził się obejrzeć razem z dziennikarzem The Athletic pare klipów z jego udziałem w Leverkusen i Chelsea. Z uwagi na restrykcje wynikające z COVID-19 cała rozmowa została stworzona przy pomocy programu Zoom.

Decydujący gol w Porto był wielkim sukcesem dla Havertza i Tuchela. Trenerowi The Blues udało się przemienić chaotyczny, niezgrany zespół w świetną, myślącą drużynę potrafiącą się dostosować do każdego przeciwnika. Dla przykładu, w meczu z Manchesterem City taktyką było uciekanie od wysokiego pressingu Pepa Guardioli zagrywając długie podania na lewą flankę. Dzięki tej strategii Havertzowi udało się zdobyć najważniejszego gola w jego życiu.

Havertz twierdzi jednak, że nie była to taktyka przemyślana całkowicie w Cobham i wytrenowana do perfekcji.

– Nie da się wyćwiczyć konkretnie takich zagrań.

– Będąc na boisku zawsze trzeba zaskakiwać, trochę się poprawiać. Dla przykładu jeśli przeciwnik idzie w prawo, ty musisz pobiec w lewo. Zawsze musi być 50-50 pomiędzy stosowaniem się do taktyki, a reagowaniem na zagrywki przeciwnika. Aczkolwiek ogólnie taki faktycznie był nasz styl gry.

Druga scena zaprezentowana Havertzowi ma już ponad 5 lat. Pochodzi ona z meczu Bayer Leverkusen – Fortuna Koln w Bundeslidze U-17. W tym meczu Havertz miał udział w bardzo podobnej akcji do tej z Estadio do Dragao.

– Lubię dostawać takie piłki na środek boiska samemu biegnąc prawą flanką. Mogę wtedy zbiec z prawej strony do centrum, tym samym otrzymując piłkę i mając przed sobą jedynie bramkarza.

Trochę ponad rok później miała miejsce kolejna sytuacja pokazana pomocnikowi, a mianowicie jego pierwszy gol w Bundeslidze, strzelony pięknym wolejem w polu karnym. Bramka została strzelona po wejściu z ławki w drugiej połowie przeciwko Wolfsburgowi. Kai w 89 minucie otrzymał podanie od Bellarabiego a następnie wykonał mocny strzał z lewej strony pola karnego na dalszy słupek.

– Podczas strzelania musisz wiedzieć, gdzie chcesz, żeby piłka powędrowała. Potrzebujesz też odrobinę szczęścia. W takich  sytuacjach nie możesz myśleć za dużo, musisz działać – i to jest to, co próbuje robić.

Po rozpoczęciu profesjonalnej kariery Havertz otrzymał numer 29 w Leverkusen. Postanowił on wyjaśnić dziennikarzowi The Athletic, czemu akurat ten numer upodobał sobie młody Niemiec.

– Kiedy byłem młodszy bardzo lubiłem grać w FIFA i Pro Evolution Soccer z moim bratem. Zawsze tworzyliśmy swoich własnych piłkarzy. Ja wybierałem mojemu numer 10 na koszulce, złote buty i tego typu rzeczy, natomiast mój braciszek zawsze używał numeru 29 na koszulce.

– Gdy zacząłem grać profesjonalnie zostałem zapytany przez Leverkusen, jaki numer chciałbym mieć. Spytałem, jakie są wolne i otrzymałem odpowiedź – 29. Postanowiłem, że wybiorę 29 z uwagi na mojego brata. Czasami ten numer przynosi mi szczęście, czasami nie, aczkolwiek jest dla mnie bardzo ważny i bardzo go lubię.

Wiele z 46 goli Havertza strzelonych dla Leverkusen wywołało u niego wspomnienia z pierwszej swojej bramki reprezentacyjnej w meczu przeciwko Argentynie. Akcja polegała na doskoku do środka pola karnego po to, by bez przyjęcia piłki wykonać prosty strzał do bramki przeciwnika.

– Lubię akcje tego typu. Wchodzić do pola karnego i strzelając gola dotykając piłki tylko raz lub dwa.

– Mimo wszystko nie jestem  napastnikiem tylko pomocnikiem, przez co wielu obrońców skupie na mnie mniejszą uwagę dając mi tym samym dużo przestrzeni na boisku. Dzięki temu po prostu biegnę sobie do przodu przez środek boiska i z łatwością znajduje się w polu karnym.

Havertzowi najlepiej na boisku współpracowało się z jego przyjacielem, Julianem Brandtem. Rozumieli się oni doskonale na boisku, mieli podobny styl gry. W klipie widać akcję z wygranego 5-1 meczu przeciwko Mainz w lutym 2019 roku. Na filmiku można zauważyć, jak Havertz wskazuje Brandtowi gdzie chce, by Niemiec podał na 3 sekundy przed strzeleniem gola.

– On zawsze miał podobne doświadczenia z gry, co jest też powodem naszego wspólnego świetnego zrozumienia na boisku. Dzięki temu świetnie nam się współpracowało podczas meczu.

Po dłuższej analizie gry Havertza w Chelsea można dojść do wniosku, że podobnym piłkarzem do Brandta dla Kaia jest aktualnie Mason Mount. Widać to chociażby w finale Ligi Mistrzów, gdzie Mount wykonał świetne podanie do Havertza w decydującej akcji. Kolejnym dowodem na dobre zrozumienie się obu piłkarzy na boisku jest mecz z Fulham. W owym meczu Mount „gasi” długie, wysokie podanie Thiago Silvy i od razu wie, gdzie podać  Havertzowi. Niemiec natomiast doskonale rozumie, że powinien w tym momencie znaleźć się za Olą Ainą. W wyniku doskonałego zrozumienia pomiędzy zawodnikami wyszła ciekawa akcja, która poskutkowała golem dla The Blues.

– Mason jest niewiarygodnym graczem. Ma masę talentu, a nasze zrozumienie może być jeszcze lepsze w tym sezonie niż w poprzednim, ponieważ lepiej się znamy. Uwielbiam z nim grać, gdyż jest świetnym zawodnikiem i potrafi wykonać niewiarygodne asysty.

Kai Havertz i Mason Mount tworzą razem świetny duet. Są nowoczesnymi, niemal pozbawionymi pozycji piłkarzami. Sam Thomas Tuchel opisał Havertza jako dynamicznego gracza, który gra pomiędzy pozycją numer 9 a 10.

Havertz wypowiedział się na temat tego stałego umieszczania kogoś na danej pozycji i trzymania się tylko niej.

– Piłka nożna trochę się zmieniła. Już nie ma tej struktury, w której każdy piłkarz musi trzymać się swojej pozycji. Gdy masz piłkę, musisz dostosować swoją pozycję na boisku do sytuacji – i tak też opisałbym moją osobowość na boisku. Tak też opisałbym Masona. Jesteśmy trochę jak duchy na boisku – chcemy być po lewej, jak i po prawej stronie pola gry – niektórzy obrońcy mają duże problemy, by nas złapać.

Następnym filmikiem pokazanym Havertzowi jest jego kolejny mecz z Fulham. W owym meczu wkleił on się pomiędzy obrońców i otrzymał krótkie podanie od Timo Wernera, po czym wykończył akcję krótkim uderzeniem w bramkę.

– Po poprzednim sezonie musisz przyznać, że Werner jest najlepszym twórcą asyst niż ktokolwiek inny. Timo zmienił swój styl gry. Aktualnie więcej asystuje, niż strzela gole, aczkolwiek nadal ma swoją zwinność. Najlepszym przykładem będzie finał Ligi Mistrzów, w którym podczas najważniejszej akcji meczu wykonał on bieg przed siebie, dzięki czemu otworzył mi więcej przestrzeni do gry, a także zmylił obrońców Manchesteru City. On może zrobić wszystko. Jest bardzo nieprzewidywalny.

Niestety nieprzewidywalność Wernera była dla fanów bardziej wadą Niemca, aniżeli zaletą. Havertz uważa, że sytuacja The Blues pod kątem celności wykonywania strzałów może się tylko poprawić. Niezależnie od tego, czy Roman Abramowicz zakupi jakiegoś snajpera, czy też nie.

– Mamy masę talentów w naszym zespole, wielu zawodników z potencjałem. To zawsze trochę trwa, zanim piłkarze dostosują się do gry drużyny, znajdą się w swojej topowej formie. Gdy z Timo weszliśmy pierwszy raz na boisko w barwach Chelsea nikt nas nie znał.  Żaden kolega z zespołu nie wiedział jaki mamy styl gry, nie rozumiał nas na boisku. Nie ma co im się dziwić, w końcu trenowaliśmy razem dopiero od tygodnia.

– To było dla mnie trudne. Werner był w Chelsea już od dłuższego czasu, aczkolwiek ja miałem trudności w zaaklimatyzowaniu się przez pierwsze parę miesięcy. To trochę potrwa, zanim się wczujesz do gry. Przychodzisz jako najdroższy zawodnik w historii klubu, wszyscy mają wobec Ciebie wysokie oczekiwania. To nie jest proste, by tak szybko jako piłkarz nowej drużyny wczuć się do stylu gry kolegów.

Adaptacja Havertza w Premier League była bardzo ciężka. Zaledwie chwilę po transferze do Chelsea zachorował on na COVID-19, co przykuło Niemca na długi czas do łóżka. Dopiero dwa ostatnie miesiące sezonu ukazały prawdziwy talent Kaia. Dobrym przykładem pokazu umiejętności pomocnika był wygrany 4-1 mecz z Crystal Palace, w którym zanotował on gola i asystę. Po odebraniu piłki obrońcy Palace Havertz wszedł w pole karne i strzelił niskim, podkręconym ciosem pięknego gola na dalszy słupek bramki.

– Uwielbiamy mieć piłkę. Kreować sytuacje. Czasami jednak zdarzają się momenty, w których ją tracimy i trzeba jak najszybciej odebrać futbolówkę. Naszym planem gry jest mieć dużo sił na połowie przeciwnika, by móc od razu po stracie zabrać piłkę rywalowi. W następnym sezonie na pewno będziemy starać się poprawić ten aspekt gry i go jak najlepiej wytrenować.

Kai Havertz pokazał swoje umiejętności nawet Realowi Madryt, gdy w półfinale Ligi Mistrzów zaliczył on asystę lobując Courtoisa, po czym Werner mógł dobić piłkę z główki. W drugiej połowie Havertz także strzelił z główki, jednakże piłka odbiła się jedynie od poprzeczki.

– Strzelanie głową nie jest moją ulubioną umiejętnością, aczkolwiek kiedy masz szansę strzelić z główki – musisz to wykorzystać.

Punkt kulminacyjny historii Havertza podczas dotychczasowej kariery w Chelsea miał miejsce w Porto. Pomocnik zagrał świetny mecz przeciwko Manchesterowi City w finale Ligi Mistrzów strzelając zwycięskiego gola. Po meczu było widać ulgę Niemca po całym sezonie, gdy podczas wywiadu telewizyjnego nietypowo zaczął przeklinać do kamery. Tutaj też naradza się ostatnie pytanie, jakie zadano Havertzowi podczas dzisiejszego wywiadu: Czy strzelenie gola, by wygrać najważniejszy mecz w klubowej piłce nożnej zmienia sposób, w jaki myśli się o swojej karierze?

– Trudno powiedzieć.

– To nie jest tak, że czujesz mniejszą presję niż w poprzednim sezonie. Każdy sezon jest nowy i musisz pokazywać światu nową część siebie, coraz większe umiejętności. Ludzie mogą mówić coś w stylu: „Ten finał to był tylko jeden mecz, a on strzelił jednego gola – to nic wielkiego”. Aczkolwiek dla mnie to było bardzo ważne. Ten gol dał mi wiele pewności siebie. Mam tylko nadzieję, że każdy następny sezon będzie na tyle dobry, że zakończy się tak jak ten poprzedni.

Na swój sposób Havertz wygląda na piłkarza, który uwolnił się od presji. Wygląda jak wolny ptak który uciekł z klatki. Porto było zwieńczeniem jego dotychczasowej piłkarskiej kariery, aczkolwiek może też być początkiem nowej – patrząc na jego talent, o wiele lepszej niż ta dotychczasowa.

Źródło: The Athletic

O autorze

Avatar

Filantrop, myśliciel, wizjoner, mąż stanu, wegetarianin, fan podróży i akwarystyki.

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW