James: Gra w Chelsea to spełnienie marzeń
James: Gra w Chelsea to spełnienie marzeń

James: Gra w Chelsea to spełnienie marzeń

Nasz uzdolniony prawy obrońca jest związany z Chelsea od 7 roku życia. Teraz rozgrywa w dorosłej drużynie Chelsea 3 sezon i chyba nikt nie ma wątpliwości jakim kalibrem piłkarza jest Reece James.

Jeżeli w karierze 21-letniego Anglika nie wydarzy się nic strasznego pokroju kontuzji, ma on przed sobą wiele lat gry na najwyższym poziomie. Obrońca ma za sobą 86 spotkań w dorosłej drużynie, ale teraz, zobaczmy, co nasz diament akademii ma do powiedzenia o swoich początkach (nie tylko w Chelsea, ale ogólnie).

– Od małego piłka nożna była dla mnie wszystkim. Z moim starszym bratem i młodszą siostrą mogliśmy kopać piłkę cały czas. Mój tata (który jest trenerem) inspirował całą naszą trójkę i to dzięki niemu jesteśmy tu gdzie jesteśmy. Odegrał ogromną rolę w naszym życiu.

– Graliśmy w domu i co chwili coś zbijaliśmy. Moja mama nie była szczęśliwa, że nie robimy tego na zewnątrz, ale jak widać, takie kopanie piłki opłaciło się!

– Moje pierwsze wspomnienie z footballem to moment, kiedy Chelsea mnie zauważyła. Byłem na jakimś turnieju, miałem 7 lat i udało nam się wygrać zawody.

– Kiedy po raz pierwszy pierwszy przyjechałem do Chelsea, wpadałem co piątek do Cobham. Wtedy byłem jeszcze napastnikiem, a następnie przez parę sezonów grałem na pomocy. Kiedy miałem jakoś 15 lat zacząłem grać jako prawy obrońca bo w klubie byli lepsi pomocnicy. Szczerze? Nienawidziłem nowej pozycji. Przez dwa albo trzy sezony nie chciałem tam grać! Jednego dnia nagle coś przeskoczyło i zacząłem kochać prawą stronę boiska. Chyba zrozumiałem, że już nie wrócę na środek boiska i to jest moja nowa pozycja.

– Granie na kilku pozycjach pomogło mi się rozwinąć. Np. kiedy przeszedłem na prawą obronę, skupiłem się na przerzutach.

– Teraz prawa obrona to bardzo ważna rola w każdej drużynie. Kiedyś prawy czy lewy obrońca bardziej wyglądał jak obrońca, nie ruszali się za dużo. Teraz to wygląda zupełnie inaczej: musisz być ciągle pod grą, dużo więcej atakujesz. Jesteśmy bardziej kompleksowi, musimy umieć bronić i atakować.

– Swój pierwszy profesjonalny kontrakt podpisałem, gdy miałem 17 lat, to było jak spełnienie marzeń. Chciałem być zawodowym piłkarzem odkąd się tutaj znalazłem. Byłem wniebowzięty, tak samo jak moja rodzina.

– W 2018r. udałem się na wypożyczenie do Wigan Athletic, czułem się niekomfortowo, byłem poddenerwowany. Byłem z dala od domu i nie znałem tam nikogo. Mieszkałem wtedy w Boltonie, to było zupełnie inne miejsce niż Cobham i wiele czasu zajęło mi przywyknięcie do tego. Na szczęście dużo ludzi mi pomogło, z tygodnia na tydzień stawałem się coraz lepszym piłkarzem.

– Krok, który musisz zrobić przechodząc z akademii do seniorskiej piłki jest naprawdę ogromny. Dziwnie jest grać z ludźmi starszymi od Ciebie, ja miałem raptem 18 lat, a niektórzy z nich byli żonaci i wychowywali dzieci.

– Kiedy wróciłem z wypożyczenia myślałem, że pójdę na jeszcze jeden rok do jakiegoś klubu z Premier League i dopiero wtedy dostanę szansę w Chelsea. Jak sami wiecie, zdarzyło się to wcześniej, dzięki Frankowi Lampardowi, jestem mu naprawdę wdzięczny za danie mi szansy.

– Moim marzeniem było zadebiutować na Stamford Bridge i zdobyć bramkę. Wychodzenie na boisko, strzelanie goli i asystowanie wydawało się trochę surrealistyczne, nie wiedziałem co powiedzieć.

– Za każdym razem, gdy byłem mały i wchodziłem na Stamford Bridge, zastanawiałem się jak to jest grać przy tych wszystkich kibicach. W końcu sam tego doświadczyłem, cała moja rodzina tam była, nie mogli być szczęśliwsi.

– Najwspanialszym dniem  w moim życiu i tak jest wygranie Ligi Mistrzów. Nie mogliśmy zagrać w tamtym momencie przeciwko lepszej drużynie. Manchester City był świeżo upieczonym zwycięzcą Premier League. Uważam, że to była jedna z moich najlepszych gier w barwach Chelsea. Graliśmy przeciwko najlepszym piłkarzom.

– Było nas czworo, albo pięcioro, wszyscy wyszliśmy z akademii i w tym samym czasie osiągnęliśmy taki sukces, wygranie Ligi Mistrzów jako młody gracz to wspaniałe uczucie.

– Bardzo dobrze wspominam celebrację po finale, każdy z nas przywiózł ze sobą rodzinę i przyjaciół. Moja siostra towarzyszyła mi tego wieczoru, tak naprawdę była ze mną od samego początku mojej kariery, a teraz gramy w jednym klubie. Nasi najbliżsi są nas z dumni.

– Zawsze mówiłem, że pewnego dnia wygram Ligę Mistrzów, a kiedy to zrobię wytatuuję sobie to trofeum na mojej nodze. Zawsze miej wiarę w swoje marzenia i staraj się je spełniać. Jestem szczęśliwy!

Źródło: Chelsea FC

O autorze

Grzegorz Biłas

Lubię zagrać koncert z zespołem, a w wolnej chwili piszę newsy. Trenuje crossfit, jestem weganinem i studentem prawa ;)

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW