Klopp i Tuchel – nie tylko przykłady, ale i prekursorzy niemieckiej myśli szkoleniowej
Klopp i Tuchel – nie tylko przykłady, ale i prekursorzy niemieckiej myśli szkoleniowej

Klopp i Tuchel – nie tylko przykłady, ale i prekursorzy niemieckiej myśli szkoleniowej

Angielski dziennikarz, Adam Bate w rozmowie m.in. z Jurgenem Kloppem przygląda się karierze Thomasa Tuchela i stara się dostrzec, jak jego sukces wpłynął na młodą generację niemieckich trenerów.

Jurgen Klopp pamięta moment, w którym po raz pierwszy zobaczył drużynę prowadzoną przez Tuchela. To był 2009 rok. Finał rozgrywek u-19 w Niemczech. Oglądał to spotkanie ze swoim byłym dyrektorem sportowym, który pracował wówczas w Mainz, Christainem Heidelem.

– To był mecz pomiędzy moim byłym a obecnym zespołem. Andre Schürrle grał wtedy dla Mainz, a Mario Götze był najbardziej znanym reprezentantem Dortmundu. Nawet gdybym nie był trenerem pierwszej drużyny Borussii, zobaczyłbym ten mecz, gdyż obydwa zespoły miały za sobą świetny sezon. 

– Reszta jest, chyba, fajną historią.

Mainz wygrało mecz, a Tuchel zyskał wielbiciela. Po czasie Klopp powiedział do Heidela, że Borussia miała lepszych zawodników, ale to Mainz stanowiło lepszą drużynę. Jeszcze tego lata Heidel uczynił Tuchela trenerem pierwszego zespołu Mainz. Klopp dobrze pamięta tę chwilę. 

– Wygrał finał a kilka tygodni później był już trenerem pierwszej drużyny i wykonywał wybitną pracę. 

W pierwszym sezonie pracy Tuchela w Mainz jego podopieczni zakończyli sezon w górnej części tabeli [jako beniaminek zajęli 9. miejsce przyp. red.], aby już rok później niemiecki szkoleniowiec doprowadził swoją ekipę na dające udział w pucharach 5. miejsce. Klopp cieszył się z sukcesów swojej byłej drużyny.

– To, że Tuchel jest świetnym managerem wiedziałem, bo Heidel nieustannie mi o tym powtarzał. Byliśmy w stałym kontakcie, a ja wciąż przejmowałem się losami mojego byłego klubu, bo był moim rodzinnym klubem. Byłem więc bardzo szczęśliwy, obserwując jak dobrze sobie radzą. 

A Klopp radził sobie nawet lepiej, gdyż jego Borussia pierwszy raz w historii zdobyła rok po roku tytuł mistrzowski. O swoich potyczkach z Tuchelem mówi skromnie.

– Rozegraliśmy wiele spotkań z różnymi efektami.

Tuchel jednak pozostawał “na fali”, a jego kariera doprowadziła go do przejęcia po Kloppie Borussi Dortmund. Teraz, ci dwaj szkoleniowcy, którzy zaczynali swoją karierę trenerską w Mainz, nie tylko stoją po dwóch stronach barykady w Premier League, ale także są odpowiedzialni za dwie ekipy, które na przestrzeni ostatnich trzech lat wygrały w Lidze Mistrzów – każdy z nich po razie. W 2019 roku triumfował Klopp, w 2020 – Flick, a w 2021 – Tuchel. Niemieccy managerowie wiodą prym.

Klopp i Tuchel są nie tylko przykładami niemieckiej myśli szkoleniowej, ale także jej twórcami. Ten pierwszy stał się przykładem dla innych dzięki stylowi, który prezentowały jego drużyny: “gegenpressing” ogarnął piłkarską Europę już dekadę temu. Tuchel jednak, na swój własny sposób, wpłynął na niemiecki futbol. 

Jego droga stała się symbolem dla innych niemieckich trenerów. Tuchel jest poprzednikiem i przewodnikiem dla m.in. Julianowi Nagelsmanna. Sama istota futbolu trenera The Blues ma podobne korzenie do tego, co zaproponował jego poprzednik z Mainz, Klopp, ale ewoluowała nieco inaczej. Obecny manager Liverpoolu tłumaczy to w takich słowach.

– Trudno oceniać trenera czy managera, z którym nigdy nie współpracowałeś. Możesz to zrobić jedynie poprzez oglądanie meczów jego drużyny. Mając taką osobę u boku, widzisz, że idee, które stoją za jego planem na mecz, są oczywiste – uważam to za bardzo ważne. 

– To jego filozofia gry, filozofia posiadania piłki, a nie upór czy coś podobnego. Z technicznego punktu widzenia to elastyczność. Dostosowuje się do różnych sytuacji. Zrobił to szczególnie wtedy, gdy przeszedł z Mainz do Dortmundu. 

– Przypadkowo, miałem przed sobą dokładnie to samo wyzwanie. Nagle, dostajesz zawodników z zupełnie inną jakością i musisz się z tym uporać. Potem postawił następny krok, zmieniając Dortmund na Paryż. Uważam, że sposób, w jaki poradził sobie z tą zmianą, jest imponujący. To naprawdę dobry trener z ciekawego niemieckiego pokolenia.

Błyskawiczny sukces Tuchela przetarł szlaki innym szkoleniowcom i podkreślił ukryty potencjał drzemiący w trenerach akademii, którzy zaczęli pojawiać się w niemieckiej piłce.

Tayfun Korkut, były reprezentant Turcji, który pracował już w 4 akademiach od początku swojej trenerskiej kariery, widzi wpływ jaki na tę piłkę miał Thomas Tuchel.

– Był początkiem, od którego zaczęto stawiać na trenerów z akademii. Przed Thomasem do klubów Bundesligi sprowadzano jedynie doświadczonych trenerów. On był jednak zalążkiem, dzięki któremu zaczęto szukać szkoleniowców w swoich klubach, gdyż od samego początku swojej kariery odnosił sukcesy. Był bardzo dobrze przygotowany. 

Poziom przygotowania może być częściowo wytłumaczony przez gruntowne kwalifikacje zdobyte w bardzo poważanej szkole trenerskiej DFB w Hennef. Choć Tuchel uzyskał uprawnienia w 2006 roku, to wypracowane tam umiejętności przynoszą efekty do dziś. Aż trzech z czterech trenerów, którzy w zeszłym roku zameldowali się w półfinale Ligi Mistrzów ukończyli szkołę w Hennef – ostatni z nich, Nagelsmann z wyróżnieniem w 2014 roku. 

Ocena tego, co Hennef robi inaczej, powinna być przedstawiona przez osobę postronną. Pellegrino Matarazzo, trener Stuttgartu, który podczas studiów we wspomnianej szkole mieszkał w jednym pokoju z Nagelsmannem, ma unikalne spojrzenie na rygorystyczne żądania, które są tam stawiane trenerom. 

– Streszczenie 10 miesięcy w Hennef w 2 lub 3 zdaniach byłoby bardzo trudne. Spędzasz 3, 4 dni w tygodniu z 23 bardzo ambitnymi trenerami. Jeżeli masz luki w swoim repertuarze, szybko zostają wypełnione. Nie przestajesz myśleć o piłce, inwestując w to mnóstwo energii. To był bardzo intensywny czas, szczególnie jeżeli miałeś drużynę do poprowadzenia także w weekend. Kreatywne myśli przychodzą do głowy po tych całych 10 miesiącach wtedy, gdy możesz poukładać sobie to, czego się dowiedziałeś i masz czas, żeby o tym pomyśleć.

Matarazzo nie chce być uważany za krytyka Hennef, ale, podobnie jak Korkut, ma szerszą perspektywę na “boom” w niemieckiej trenerce. Przypisuje je możliwościom, które teraz pozwalają młodym trenerom – takim jak on – wejść na poziom Bundesligi. 

– Uważam, że licencję odegrały ważną rolę, ale to nie one są głównym powodem tej eksplozji – to sytuacja w akademiach. To nagromadzenie młodych i głodnych sukcesów trenerów w jednym miejscu, którzy działają efektywnie i kreatywnie. Oczywiście, proces licencjonowania w Niemczech jest bardzo dobry i mądrze skonstruowany. Sądzę, że zdobyłem niezwykle wartościową wiedzę. W Hennef stworzenie takiej grupy, która wspólnie połączyła swoje mózgi, zasiało ziarno, które rozkwitnie w późniejszym czasie. Ale uważam, że to tylko fala niemieckich szkoleniowców, którzy obecnie dostali szansę. Historie pisane przez Juliana Nagelsmanna czy Domenico Tedesco pokazują, że byli gotowi na poziom Bundesligi, więc coraz więcej młodych trenerów będzie mieć taką możliwość.

– Tutaj, w Niemczech możesz to wyczuć, ten rosnący entuzjazm, tę nadzieję. Można to nazwać nadzieją “młodych, niemieckich trenerów”, którzy pragną się stać “trenerami Bundesligi”. Oni już zaczęli rozkręcać swoją wymarzoną historię poprzez stawianie sobie bardziej ambitnych celów. Dlatego uważam, że większa w tym zasługa akademii niż licencji. Młodzi szkoleniowcy częściej pochodzą z akademii niż z lokalnych, niższych lig. Nadzieja napędza ich ambicję. 

– Kluby postrzegają to jako świeżego trenera z nowymi pomysłami – a to jest dobre dla zespołu. Kwestia tego, czy trener może zostać na swoim stanowisku przez 3, 4 lata, to inna historia, ale szkoleniowcy wreszcie dostają szanse. Z odświeżającym spojrzenie, głodni sukcesów, z nowymi pomysłami. To wydaje się działać. 

Wpływ niemieckiej myśli szkoleniowej da się wyczuć nie tylko w Bundeslidze. To właśnie w Premier League Liverpool Kloppa zmierzył się z Norwich Daniela Farke, byłego trenera Borusii Dortmund u-19. Już w najbliższą sobotę mecz Liverpool przeciwko Chelsea. Klopp versus Tuchel. 

Od wspomnianego na wstępie meczu młodzieżowych drużyn pomiędzy Mainz a Dortmundem minęło już 12 lat. Tuchel jest zwycięzcą Ligi Mistrzów, który podniósł to trofeum jedynie po 30 meczach w roli szkoleniowca The Blues. Klopp długo na niego czekał.

– Z takim CV jak Thomas, to, że w pewnym momencie trafi do Premier League, było pewne. Jest wyjątkowym trenerem. Czegokolwiek by nie dotknął, zamienia w złoto, muszę to przyznać. Odnosił sukcesy w Mainz, Dortmundzie i PSG. Nie wybrał więc łatwej drogi, ale obecnie jest w topowym klubie z Premier League. 

Jak mówi Klopp o chłopakach z Mainz: reszta jest fajną historią.

Źródło: Sky Sports

O autorze

Paweł Gruchalski

Fan The Office i filmografii Jordana Peele'a. Zaczynam pisać newsy, dużo podróżuję i interesuję się lingwistyką.

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW