10 pytań z Trevohem Chalobahem!
10 pytań z Trevohem Chalobahem!

10 pytań z Trevohem Chalobahem!

Wychowanek The Blues w najlepszy możliwy sposób przebił się do pierwszego zespołu Chelsea. W rozpoczętym niedawno sezonie, Anglik jest pierwszym piłkarzem, który udzielił odpowiedzi na 10 pytań w znanej serii klubu z Londynu.

Musimy zacząć od tego, jak rozpocząłeś sezon. Spodziewałeś się, że uda Ci się zagrać tak dobrze w Superpucharze?

– To był dobry początek i kompletna niespodzianka. Grałem mecze w pre-sezonie, otrzymywałem minuty, ale to był finał, więc spodziewasz się, że trener wystawi doświadczonych zawodników. Dowiedziałem się o tym dopiero wtedy, gdy zobaczyłem listę zawodników na kilka godzin przed meczem, a moje nazwisko było w wyjściowej jedenastce. Byłem wtedy wniebowzięty. Zagrać w finale, a zwłaszcza rozgrywek europejskich i go wygrać było po prostu niewiarygodne.

– Gdy rozpoczynają się rzuty karne nigdy nie wiesz jak one się potoczą, było to nerwowy moment. Ale wszyscy, którzy się podejmowali byli pewni siebie. Byłem wyznaczony następnym po Rudigerze, ale wtedy Kepa obronił strzał, więc cała presja i ciśnienie zniknęły.

Gdy strzeliłeś bramkę w debiucie w Premier League przeciwko Crystal Palace, musiałeś się uszczypnąć?

– Nie mogłem w to po prostu uwierzyć. To marzenie każdego dzieciaka, by zagrać w Premier League, to było moje marzenie od lat. Bycie chłopcem od podawania piłek, oglądanie meczów, Liga Mistrzów wieczorami na Stamford Bridge. Rozpoczęcie mojego pierwszego meczu na Stamford Bridge to moment, którego nigdy nie zapomnę, a jeszcze strzeliłem bramkę, co było niesamowitym uczuciem.

– Nie strzelałem z tamtego miejsca zbyt często. Większość moich bramek padło z pola, główka lub wbicie do bramki, ale kiedy usłyszałem kibiców krzyczących „shoot”, był to jedyny powód dla którego to zrobiłem. Dopóki nie usłyszałem cieszących się kibiców, nie wiedziałem, że piłka wpadła do siatki. Wtedy upadłem na kolana, po prostu nie mogłem w to uwierzyć.

Wyglądało na to, że twoja celebracja była bardzo emocjonalna. Co miałeś w głowie po tym, jak strzeliłeś?

– To było wszystko, co przeżyłem tutaj odkąd przyszedłem tu w wieku ośmiu lat. Wszystkie wspomnienia pojawiły się w mojej głowie, wypożyczenia, cała ciężka praca jaką wykonałem i poświęcenie. Wszystko przyszło razem i pomyślałem wtedy: „Wow, strzeliłem bramkę na Stamford Bridge.” To było niesamowite. Minął co najmniej tydzień, zanim to do mnie dotarło.

– Otrzymałem wiele wiadomości od moich przyjaciół, a później od rodziny. Dostałem też wiele miłych słów od fanów. Moja rodzina mówiła mi, że ta ciężka praca kiedyś się opłaci, bo wiedzieli, że jestem wystarczająco dobry, tylko muszę czekać na swoją szansę.

Twój brat Nathaniel, obecnie gra w Watfordzie, również przechodził przez szczeble akademii Chelsea i grał dla seniorskiej drużyny. Co powiedział Ci twój brat?

– Rozmawiałem z moim bratem prosto po meczu z Palace, i był bardzo szczęśliwy z tego powodu. Sam był na moim miejscu, grał na Stamford Bridge, wygrał Premier League, więc wie, jak to smakuje. Każdego dnia służy mi radą, trzymamy się blisko siebie i codziennie rozmawiamy.

– Kiedy udałem się na wypożyczenie do Lorient, pierwszy raz mieszkałem wtedy za granicą i to było niemal identyczne do tego, co on przeżywał podczas wypożyczenia do Napoli. Pomógł mi więc, mówił co było potrzebne, jak się zaadaptować z nowym językiem i wszystkimi innymi rzeczami.

– Kiedy obaj byliśmy tutaj,  a ja trenowałem z pierwszą drużyną, miło by było trenować razem z nim. Teraz możemy zagrać na tym samym boisku w Premier League, co byłoby kolejnym marzeniem. Jeśli nie mógłbym zagrać razem z nim, dobrze byłoby zagrać przeciwko niemu, więc miejmy nadzieję, że spełni się kolejne marzenie.

Chociaż nie pojawiłeś się na boisku, byłeś częścią drużyny, która w 2018 roku zdobyła FA Cup. Jak ważne było dla ciebie zdobyte tak wcześnie doświadczenie w pierwszym zespole?

– Dostałem medal z FA Cup, po tym jak przez sześć ostatnich miesięcy sezonu trenowałem z pierwszym zespołem. Wiele ludzi nie zdawało sobie sprawy, że byłem w tym meczu na ławce, to był kolejny powód do dumy.

– Wielu zawodników z tamtego meczu nadal tu jest. To pokazuje jaką drogę przebył klub i jakich ma zawodników. Mój pierwszy trening w pierwszym zespole odbył się, gdy byłem w drużynie U15. Byłem tego dnia bardzo zdenerwowany. Spotkać piłkarzy, których oglądasz w TV lub na stadionie, a potem z nimi trenujesz, to był coś niesamowitego.

– Teraz myślę, że najważniejszą rzeczą dla młodych piłkarzy jest oglądanie zawodników z pierwszego zespołu, którzy rozegrali dla klubu masę spotkań. Każdego dnia na treningu uczę się od tych piłkarzy, a poza boiskiem również dają mi rady, niekoniecznie związane z piłką. Obserwowanie jest jedną z dróg nauki, oglądanie tego, co robią, jak możesz powtarzać ich ruchy by stawać się lepszym.

Kiedy dowiedziałeś się, że na stałe zagościłeś w zespole Thomasa Tuchela?

– Rozmawiałem z menedżerem pomiędzy meczem z Palace, a Arsenalem i powiedział mi, że chce, bym został, więc przeniosłem się w tym tygodniu do pierwszego zespołu. Wcześniej zmieniałem się będąc w Akademii, ale teraz przeniosłem się na stałe. Czułem się bardzo dobrze, gdy trener mi to powiedział. Rozmawiał ze mną po treningu mówiąc, jak dobrze się spisałem wykorzystując swoją szansę w pre-sezonie i w minionych meczach. Menedżer uważa, że mogę być dobrym wsparciem dla zespołu i że będę mógł uczyć się od innych piłkarzy.

– Nie wierzyłem w to nawet w dniu, kiedy mi o tym powiedział. Nawet po Superpucharze myślałem, że pewnie będzie chciał wysłać mnie na wypożyczenie. Po meczu z Palace miał rozdarte myśli, ale dopóki nie przyszedłem do jego biura i nie przekazał mi tej wiadomości, nie mogłem w to uwierzyć.

Jak oceniasz dotychczasową współpracę z Tuchelem?

– Powiedział, że wie jaki jestem z czasów mojego wypożyczenia do Lorient. Graliśmy na wyjeździe z PSG w pierwszej części sezonu, gdy on tam był. Wszedłem w drugiej połowie i zaprezentowałem się z dobrej strony, więc to był pierwszy raz kiedy zobaczył moją grę.

– Na początku pre-sezonu myślałem głównie o tym, by dojść do formy, być gotowym na kolejne wypożyczenie, ale jednocześnie myślałem by dać z siebie wszystko i zaimponować menedżerowi. Później trener dał mi kilka szans w meczach towarzyskich, gdzie dobrze zagrałem. Chodziło tylko o to, by dać mi szansę.

– Był bardzo pomocny. Zawsze mówił mi, co muszę zrobić, zwłaszcza na boisku, kiedy robisz coś źle musisz to poprawić. Jak zawodników potrzebujesz tego, by się rozwijać. Wskazówki od trenera są naprawdę bardzo ważne.

Na wypożyczeniach grałeś głównie w pomocy, ale tutaj widzieliśmy Cię w defensywie. Jaką pozycję uważasz za swoją nominalną?

– Na pierwszym wypożyczeniu w Ipswich grałem na środku obrony, tak jak w Akademii, ale idąc na wypożyczenia musisz dostosować się do innych menedżerów, którzy chcieli bym grał w pomocy. Tak samo było w Huddersfield i Lorient, ale z tyłu głowy miałem to, że chcę być środkowym obrońcą, co pokazałem w meczach przedsezonowych grając na tej pozycji.

– W razie potrzeby mogę również pełnić rolę pomocnika, dobrze jest być wszechstronnym, bo dzięki temu trener ma więcej opcji. By grać w środku pola, musisz być dobry z piłką przy nodze, a to coś, na czym się najbardziej skupiam. Ale oczywiście potrzebujesz tego również grając z tyłu, dążąc do rozgrywania przez takich graczy jak Jorginho czy Kante.

– Pomogło mi również to, że w poprzednim sezonie grałem w trójce z tyłu w Lorient. Wiedziałem, że muszę się dobrze zaprezentować, ponieważ Chelsea grała taką samą formacją. Grałem na wszystkich trzech pozycjach z tyłu i przychodząc tutaj czułem się tak samo. Kiedy grasz dużo w jednym ustawieniu to wiesz, jak ono działa i czego od ciebie wymaga.

Zdobyłeś srebrny medal z Chelsea i z Anglią, grając z Masonem czy Reecem. Czy to, że widziałeś jak oni przebijają się do składu dało Ci wiarę, że Ty możesz zrobić to samo?

– Tak, z powodu oglądania ich na boisku i Lamparda, który dawał im szanse. Muszę im za to podziękować, ponieważ dawali mi tym motywację, żebym mógł mówić, że też mi się uda. Grałem z nimi od najmłodszych lat, razem wygrywaliśmy masę trofeów, więc miałem motywację by dostać się tutaj, a teraz się nie zatrzymuję, idę do przodu i mierzę po więcej. Dobrze jest czerpać motywację od siebie nawzajem, to właśnie dało mi ten głód.

Urodziłeś się w Sierra Leone. Czy już tam zacząłeś grać w piłkę, czy dopiero po przeprowadzce do Anglii?

– Miałem trzy lub cztery lata, gdy się przeprowadziłem. Gdy dorastałem, nie lubiłem piłki! Mój brat zawsze grał w piłkę, nawet gdy mieszkaliśmy w Sierra Leone zawsze kopał gdzieś w pobliżu. Gdy przenieśliśmy się do Anglii, zaczął grać w parku i został zauważony. Od tego momentu spodobało mi się to, co zobaczyłem i zacząłem grać w szkole i stało się to samo, aż w końcu trafiłem do Chelsea. Tak więc to dzięki mojemu bratu zacząłem grać w piłkę nożną.

Źródło: Chelsea FC

 

O autorze

Łukasz Tryka

Kibic Chelsea od blisko 10 lat. Pasjonat futbolu, koszykówki oraz dobrej muzyki. Lubię poznawać nowe rzeczy i zgłębiać wiedzę na ich temat.

Related posts

Korzystanie z portalu jest całkowicie darmowe, wobec czego prosimy o to, abyś wyłączył program blokujący reklamy.

Strona dzięki czemu może się utrzymywać, a my możemy tworzyć ten portal i rozwijać się jako społeczność!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW