Werner: Chcemy wygrać ten puchar
Werner: Chcemy wygrać ten puchar

Werner: Chcemy wygrać ten puchar

Nasz nr 11 patrzy na finał Pucharu Anglii, porównuje go do zeszłego roku, mówi o powrocie do zdrowia po Covidzie i o tym, że na Wembley musi pokonać byłego kolegę z drużyny…

Już tu kiedyś byliśmy!

Trzeci rok z rzędu, a piąty raz w ciągu sześciu sezonów, Chelsea zagra w finale FA Cup na stadionie Wembley i po raz drugi w tym sezonie zmierzymy się z Liverpoolem w decydującym meczu krajowego pucharu. Jednak po przegraniu dwóch poprzednich finałów Pucharu Anglii różnicą jednej bramki i pokonaniu  przez The Reds w rzutach karnych, kiedy to straciliśmy szansę na zdobycie pucharu Carabao Cup, tym razem naprawdę mamy poczucie, że powinniśmy wygrać w jednym z tych spotkań. Fakt, że wszystkie trzy nasze spotkania przeciwko Liverpoolowi w tym sezonie były epickimi pojedynkami, które zakończyły się bezbramkowymi remisami, również potęguje to uczucie.

Timo Werner, coraz częściej pojawiający się na boisku, wszedł na boisko w drugiej połowie lutowego finału przeciwko drużynie Jurgena Kloppa i był jednym z wykonawców rzutu karnego w dogrywce. Wystąpił również w zeszłorocznym finale Pucharu Anglii, w którym pokonał nas Leicester. W przeciwieństwie do tamtego wydarzenia, kiedy pandemia ograniczyła liczbę widzów na Wembley do zaledwie jednej czwartej pojemności, dziś stadion będzie wypełniony po brzegi, a Werner cieszy się, że liczba miejsc zajętych przez kibiców Chelsea będzie podobna do tej z finału Carabao Cup.

– Finał Pucharu Anglii to zawsze fajny mecz, a przy pełnym stadionie na Wembley, przy obecności obu stron, Chelsea i Liverpoolu, atmosfera będzie bardzo dobra. Myślę, że mecz z Leicester był również bardzo dobry, dający wiele radości z gry, ale mieliśmy pecha, że go nie wygraliśmy. Myślę, że tym razem atmosfera będzie o wiele lepsza. Chcemy wygrać ten puchar, a kibice Chelsea będą nas bardzo dobrze wspierać.

Wyścig z The Reds

– Mecze Chelsea z Liverpoolem zawsze były bardzo, bardzo dobre. Dla kibiców to wielka frajda, a dla nas, piłkarzy, również bardzo dobra zabawa. W tym sezonie nie przegraliśmy jeszcze żadnego meczu z nimi, zawsze graliśmy bardzo dobrze, a to daje nam dużo pewności siebie, aby wejść w ten mecz i powiedzieć, że chcemy go wygrać. Myślę, że powodem, dla którego te mecze były dobre, jest to, że są to mecze otwarte, obie drużyny chcą wygrać. Nikt nie siedzi głęboko i nie broni, obie drużyny chcą mieć piłkę, obie chcą atakować. Obie drużyny mają też bardzo szybkich zawodników, którzy atakują na bramkę. W tym sezonie w tych meczach zawsze było pod górkę, a w finale Carabao Cup pod koniec szkoda, że było 0-0. Myślę, że mogło być 3-3. Tak więc zawsze były to dobre mecze i mam nadzieję, że tym razem też tak będzie.

Kiedy Werner mówi o tym, że obie drużyny mają szybkich napastników, niekoniecznie ma na myśli siebie, ale na pewno jest tym, co inni mają na myśli, gdy myślą o takim scenariuszu. Z pewnością widzieliśmy, kiedy grał przeciwko Liverpoolowi w swoich dwóch sezonach w Anglii, jak był wykorzystywany jako broń przeciwko wysokiej linii defensywnej the Reds.

– To sprawia mi wiele radości, ponieważ mam trochę więcej miejsca niż przeciwko drużynom, które siedzą głęboko i bronią się bardzo głęboko na własnej połowie. Przeciwko takim drużynom jak Liverpool, które również chcą grać, są bardzo odważni i chcą wywierać na nas presję, a to daje nam trochę miejsca z tyłu. To pomaga mi i naszej drużynie grać także z kontrataku. To pasuje do mojego stylu. Ale to nie tylko to. Udało nam się rozegrać wiele meczów, w których byliśmy w posiadaniu piłki i kontrolowaliśmy je. To również było dla nas kluczowe w tych meczach.

Człowiek z Lipska dla Liverpoolu

Jeśli Timo zostanie dziś wybrany i będzie chciał pokonać linię obrony Liverpoolu, może to oznaczać konieczność pokonania obrońcy, którego zna szczególnie dobrze i który zna również jego. Ibrahima Konate przeszedł z byłego klubu Wernera, RB Lipsk, zeszłego lata i w ostatnich tygodniach regularnie występuje na boisku.

– Bardzo go lubię. Jest bardzo spokojny. Grałem z nim przez trzy lata i jest świetnym obrońcą. Pech chciał, że Chelsea nie kupiła go rok czy dwa lata temu, ale myślę, że Liverpool zrobił z nim bardzo dobry interes. Pamiętam jedną historię z Lipska, kiedy to po kontuzji powiedział, że normalnie na treningach ma problemy tylko z Timo, a teraz ma problemy z każdym zawodnikiem na treningu! Było to spowodowane tym, że z powodu kontuzji nie był na swoim poziomie. Mówił to do menedżera, a my się śmialiśmy, ponieważ jest bardzo dobry w pojedynkach. To dobrze dla niego, że wrócił do formy, ale źle dla nas, ponieważ bardzo pomaga Liverpoolowi. W tym finale również musimy go pokonać!

Żonglerka

Jak już wcześniej wspomniano, Chelsea była już wcześniej w takiej sytuacji w finale pucharu, a w tym sezonie nasi przeciwnicy – Liverpool – znaleźli się w podobnym scenariuszu, co The Blues rok temu – muszą pogodzić finał FA Cup z występem w finale Ligi Mistrzów, a jednocześnie muszą zbierać punkty w Premier League. Tak samo było w przypadku Chelsea 10 lat temu, gdy po raz ostatni graliśmy z Liverpoolem w finale Pucharu Anglii na Wembley. Oczywiście kampania 2011/12 znacznie wyprzedziła Wernera, ale dożył on końca poprzedniego sezonu.

– Nie było to łatwe, ponieważ nie można traktować finału Pucharu Anglii jak finału, ponieważ każdy mecz był dla nas jak finał. Ale z drugiej strony, było to też dobre, ponieważ nie było to dla nas zbyt wielkie przeżycie. Nie sprawiło, że było to zbyt emocjonujące. Potraktowaliśmy to jak normalny mecz i może to było dobre, bo nie byliśmy tak zdenerwowani ani zbytnio podekscytowani. Oczywiście w końcu przegraliśmy, ale myślę, że to dobrze, że każdy mecz był finałem i wszystko odbyło się osobno.

Ból po porażce 1-0 z Leicester został znacznie złagodzony, gdy wygraliśmy w Porto. To był mecz, który Werner rozpoczął, a w obecnym sezonie, który osiągnął punkt kulminacyjny, ponownie znalazł się w wyjściowym składzie Thomasa Tuchela, zdobywając cztery gole w ośmiu ostatnich spotkaniach.

Życzenie końcowe

– Na początku sezonu nie było najlepiej. Miałem kilka kontuzji i Covida, w tym sezonie były wzloty i upadki, ale dobrze, że zakończyłem sezon lepszymi meczami, strzeliłem kilka bramek i miałem dobrą końcówkę sezonu. Trochę czasu zajęło mi uporanie się z Covidem. Przechodziłem go trochę gorzej niż inni zawodnicy, dlatego trwało to dłużej. Nie było to nic poważnego, ale w przypadku sportowca trzeba być ostrożnym i radzić sobie z tym nieco wolniej niż inni. Później jednak przez pierwszy tydzień lub dwa tygodnie treningi były trochę ciężkie. Czasami problem polegał na tym, że pomiędzy treningami trochę chorowałem i zawsze miałem lekki kaszel, ale myślę, że to normalne w przypadku Covida. Wielu ludzi tak ma. W piłce nożnej jest to coś innego, ponieważ teraz zawodnicy z taką chorobą muszą opuszczać mecze. Normalnie decyzję podejmuje klub, w zależności od tego, jak czują się zawodnicy.

Po powrocie do pełni zdrowia Werner ma dziś doskonałą okazję, by naprawdę udanie zakończyć swój sezon.

– Oczywiście strzelenie gola w finale zawsze jest miłe, a strzelenie gola przeciwko Liverpoolowi w finale FA Cup byłoby wspaniałe, ale ostatecznie chcemy wygrać i nie ma znaczenia, kto strzeli gola.

Źródło: Chelsea FC

O autorze

Tęsknię za starym Timo

Related posts

Stronę możesz oglądać całkowicie bezpłatnie – prosimy więc o to, abyś pomógł nam się rozwijać. Wystarczy wyłączyć AdBlocka na naszym portalu.

Dziękujemy!

X
Chelsea24News

FREE
VIEW